Tagi
statystyka Marzycielska Poczta.

Przeczytane

sobota, 04 grudnia 2010

Bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno

chłód wieje z przestrzeni

kiedy myślę
jaka ona duża
i jaka ja

to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata
Halina Poświatowska

środa, 25 sierpnia 2010
środa, 09 czerwca 2010

..Dziecko spacerowało plażą razem ze swą matką.
W pewnej chwili dziecko zapytało:
Mamo, jak można zatrzymać miłość,
kiedy w końcu uda się ją zdobyć?
Matka zastanowiła się przez chwilę,
potem schyliła się i wzięła dwie garście piasku.
Uniosła obie ręce do góry;
zacisnęła mocno jedną dłoń:
piasek uciekał jej między palcami
i im bardziej ściskała pięść,
tym szybciej wysypywał się piasek.
Druga dłoń była otwarta:
został na niej cały piasek.
Dziecko patrzyło wielkimi ze zdziwienia oczkami,
a potem z uśmiechem odpowiedziało:
- "Teraz już rozumiem!"

"Jeśli coś kochasz puść to wolno...
Jeśli wróci jest Twoje ....
Jeśli nie... Znaczy to, że nigdy Twoje nie było"...

20:49, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (1) »
niedziela, 30 maja 2010

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata,
za niepewność - wśród jego pewności,
za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych,
zarażając się każdym bólem,
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością,
która nie ma dna,
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi,
bądźcie pozdrowieni.
 
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie,
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością,
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego, co jest,
a przystosowanie do tego, co być powinno,
za to, co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane, ukryte w was.
 
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę,
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk,
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.
 
Bądźcie pozdrowieni za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać, zamiast naśladować,
że jesteście leczeni, zamiast leczyć świat,
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę ,
za niezwykłość i samotność waszych dróg,
 
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
.

 

piątek, 28 maja 2010
Czym są wspomnienia? Każde z nich, te większe, jak i te mniejsze, mają swój kolor, zapach, smak. Niektóre spływają delikatnie na dno duszy a inne zarysowują się w niej zapamiętale, nie pytając nas o zdanie.
niedziela, 02 maja 2010

Jestem Julią
mam lat 23
dotknęłam kiedyś miłości
miała smak gorzki
jak filiżanka ciemnej kawy
wzmogła
rytm serca
rozdrażniła
mój żywy organizm
rozkołysała zmysły


odeszła

Jestem Julią
na wysokim balkonie
zawisła
krzyczę wróć
wołam wróć
plamię
przygryzione wargi
barwą krwi
nie wróciła

Jestem Julią
mam
lat tysiąc
żyję

Halina Poświatowska

16:54, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 kwietnia 2010

    Wiatr mnie pędzi po drogach,
    wiatr, bóstwo odmiany
    o dmuchających policzkach.
    Kocham ten wiatr,
    cieszę się
    odmianom.

    Chodzę po świecie
    we dwoje albo sama
    i miłe są jednakowo
    tęsknota i śmierć tęsknoty,
    która nazywa się spełnienie.

    Czegoś jest we mnie za dużo.
    Przelewam się przez brzegi
    jak drożdże. Drożdże mają
    swój własny rodzaj szczęścia.

    Idę, ciągle idę,
    czasem przyłącza się do mnie mężczyzna.

    Idziemy razem,
    on mówi, że to do śmierci,
    potem gubi się o zmroku
    jak rzecz nieważna.

    Anna Świrszczyńska

wtorek, 13 kwietnia 2010

-Powinnaś mieć wielu kochanków.
-Wiem, miły.
-Miałem dużo kobiet.
-Miałam mężczyzn, miły.
-Jestem człowiekiem skończonym.
-Tak, miły.
-Nie ufaj mi.
-Nie ufam, miły.
-Boję się śmierci.
-Ja też, miły.
-Nie odejdziesz ode mnie.
-Nie wiem, miły.
-Jestem sam.
-Jak ja, miły.
-Przytul się do mnie.
-Dobranoc, miły.

Anna Świrszczyńska

poniedziałek, 05 kwietnia 2010

Na wyciągnięcie ręki
Na odległość szeptu
Na noce samotne i złe
Na poranków leniwą bezsenność
Mnie już nie masz
I kiedy znów skarcić mnie zechcesz
Za pocałunki zbyt czułe
Pieszczoty zbyt delikatne
Splecenia dłoni
Nieprzypadkowe
Lecz zamierzone i tęskne bliskości
Mnie już nie będzie
I choć szepniesz
Jak zawsze spóźnione
Przepraszam
Choć ramienia nadstawisz
Bym głowę złożyć na nim mogła
Choć będziesz krzyczał i złorzeczył
Aniołowi naszemu
Że zdarzyć się miłości pozwolił
Nie wrócę
Zaśnij więc
Snem spokojnym i cichym
Oczy zamknij
By łez nieszczerych wylewać nie musiały
Policzek przytul do zimnej poduszki
Zaśnij
A kiedy zbudzisz się
Niepewny
Czy sen to czy jawa
Kochaj dalej
Na wyciągnięcie ręki
Na odległość szeptu
Kochaj
bez wzajemności

 

Paulina Peciak

22:15, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 marca 2010

 

Kiedy wspomnę
pieszczotę twych rąk
nie jestem już dziewczyną
która spokojnie czesze włosy
ustawia gliniane garnki na sosnowej półce

Bezradna czuję
jak płomienie twoich palców
zapałają szyje, ramiona

Stoję tak czasem
w środku dnia
na białej ulicy
i zakrywam ręką usta

Nie mogę przecież krzyczeć

Małgorzata Hillar

Jest czekaniem
na niebieski mrok
na zieloność traw
na pieszczotę rzęs

Czekaniem
na kroki
szelesty
listy
na pukanie do drzwi

Czekaniem
na spełnienie
trwanie
zrozumienie

Czekaniem
na potwierdzenie
na krzyk protestu

Czekaniem
na sen
na świt
na koniec świata

Małgorzata Hillar

środa, 17 marca 2010

Aniele Boży, Stróżu mój
Ty zawsze przy mnie stój
Nie praw mi tylko kazań
Nie powtarzaj w kółko
Że zbyt długo śpię
Za dużo pracuję
Wciąż jestem sama
Choć sama nie sypiam
przymknij czasem oko
Na kłamstwa w tak zwanej dobrej wierze
Nie mówienie dzień dobry dewotkom
Leżącym krzyżem przed telewizorami
Na papierosa przed snem
Rano, wieczór, we dnie i w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy
Gdy znów coś uda mi się spieprzyć
Gdy za głośno przeklinam
zbyt mocno pokocham
kiedy znów najpierw zrobię a później pomyślę
strzeż duszy i ciała mego
szczególnie gdy za dużo wypiję
podniosę rękę na silniejszego
naiwnie znów komuś zaufam
i zaprowadź mnie do żywota wiecznego
i…
daj mi święty spokój
amen

Paulina Peciak

21:28, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 15 marca 2010

Kobieta Nieprasująca poleciła pewien artykuł, o kobiecej furii. O tutaj jest:

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,33645.html

A poruszyła mnie końcówka tekstu. Wkurza mnie to, ale takie stereotypowe myślenie jest często praktykowane.

...dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie. A w szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce. Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna. Gdy się cieszy, to się wygłupia albo jest pijana. Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy kimś się zainteresuje, to się puszcza. Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi, to jest bezwstydna. Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie, czego chce. Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna. Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką. Jeśli chce być kimś - to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą. Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana.Wtedy też będzie wiedzieć, że gdy dostaje furii - to jej się tylko tak zdaje. W każdym razie, może być pewna, że nie ma żadnych prawdziwych powodów do gniewu i powinna udać się po poradę do psychoterapeuty.

 

Wrrrr...

 

 
22:26, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (2) »
piątek, 19 lutego 2010
Wtedy odezwała się Almitra: „Powiedz nam o miłości.” A on podniósł głowę, ogarnął wzrokiem zgromadzonych, i gdy zapadła cisza, wielkim głosem przemówił: Kiedy skinie na was miłość, idźcie za nią, Choć jej drogi trudne są i strome. A gdy swoimi skrzydłami obejmie was, poddajcie się jej, choć zranić może was miecz ukryty wśród ich piór. I uwierzcie jej, gdy do was przemówi, choć głos jej zniszczyć może wasze sny, jak północny wiatr zawiązki kwiatów w sadach i ogrodach. Bo miłość jak wieńczy, tak i krzyżować was będzie. I chociaż pozwala wzrastać, odrzuca i niszczy to co niepotrzebne. Sięga tego, co w was największe i pieści drżące w słońcu najdelikatniejsze gałązki waszych dusz, Dojdzie też do waszych wczepionych w ziemię korzeni i będzie nimi potrząsać i targać. Jak snopy zboża zbiera was i przygarnia do siebie miłość. A potem młóci, oczyszcza z plew I przesiewa, by odrzucić łuski. Miele na mąkę i jak ciasto ugniata, aż stanie się miękkie. A potem wrzuca w ogień, byście się stali świętym chlebem na uczcie Boga. Wszystko to uczyni z wami miłość, byście poznali tajemnice swoich serc I mogli stać się cząstką wielkiego Serca Życia. Lecz jeśli lękając się szukalibyście w miłości spokoju tylko i rozkoszy, Lepiej dla was będzie wtedy okryć swoją nagość I zejść z wielkiego klepiska miłości, W świat bezbarwny i pusty, gdzie śmiać się będziecie, lecz niepełnym śmiechem i płakać, lecz nie pełnią łez. Bo miłość niczego nie daje, poza sobą i poza sobą niczego nie zabiera. Miłość nie posiada i nie może być posiadana, Bo miłości wystarcza miłość. Kiedy kochasz, nie mów: „Bóg jest w moim sercu”, ale powiedz raczej: „Jestem w sercu Boga”. I nie myśl, że możesz miłością kierować, bo to ona, jeśli cię za godnego siebie uzna, pokieruje twoją drogą. Miłość nie pragnie niczego, poza tym, by się wypełnić. Jeśli jednak kochasz a ciągle jeszcze czegoś pragniesz, pragnij wtedy, abyś: Rozpłynął się w miłości i był jak rwący strumień śpiewający nocy swoją pieśń, Poznał ból nadmiernej czułości oraz ran odnoszonych przez swoje rozumienie miłości i mógł krwawić z ochotą i radośnie. A budząc się o świcie z uskrzydlonym sercem dziękował za nowy dzień miłowania, I odpoczywając w południe rozmyślał o miłości ekstazie, A wieczorem wracał do domu z wdzięcznością I zasypiał z modlitwą za tego, kogo nosisz w sercu oraz pieśnią zachwytu na ustach.
piątek, 22 stycznia 2010
Jeśli masz przyjaciela, odwiedzaj go często, ponieważ ciernie i zielska zarastają ścieżkę, którą się nie chodzi.
09:57, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (1) »
środa, 20 stycznia 2010

Tobie chodzi tylko o łóżko,
A ja jestem małą kaczuszką,
Której trzeba miłości i wsparcia,
I czasami czegoś do żarcia.

Osiecka


Nie rozumiem, co takiego
W zimnej wodzie jest miłego?
Zimno w nóżki, zimno w brzuszek.
To niedobre dla kaczuszek.

niedziela, 06 grudnia 2009

A Coelho na Facebooku przemówił do mnie tak:

A skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód.


 

sobota, 21 listopada 2009

 

Całkowita samotność jest, być może, największą karą, jakiej możemy doznać. Wszelka przyjemność słabnie i znika, gdy jej doznajemy w odosobnieniu, a wszelka przykrość staje się bardziej okrutna i nie do zniesienia.

  David Hume

Mam na języku słony smak niespokojnej skóry.
Nie wiem co będzie jutro. Nie wiem czy będzie jutro.
Wnikasz we mnie gwałtownie. Zamknięta w łuku ramion
opieram się przeczuciom. Jest jesień. Drzewa płoną
rdzawo-czerwonym blaskiem, a może to świat płonie
i kiedy się zbudzimy nie będzie już niczego.
Takie masz ciepłe dłonie. Jak niewidomy uważnie
poznajesz mnie dotykiem. Czy palce widzą więcej?
Czy zanim wiatr się zerwie zdążymy zapamiętać
dojrzały obraz września? Słony smak twojej skóry?
Zapach perfum zza ucha zmieszany z mchu wilgocią?

Słońce liśćmi pocięte układa się na twarzach
w marmuru drżące wzory. Jest jesień. Dzień miodowy.
Jutro nas tu nie będzie. Jutro nas tu nie będzie.

 

 
1 , 2 , 3