Tagi
statystyka Marzycielska Poczta.
czwartek, 18 marca 2010

Dużo bym spała ostatnio. I sporo wyluzowałam. Chodzi o kwestię chodzenia na zajecia. Chodzę głównie na te, co uważam, że warto. A parę wykładów.. Wrrr. I tak zaliczę.

Oczywiście wszystko w ramach rozsądku.

 

Chętnie bym zmieniłam promotora. Nie mogę się z nią dogadać, z tą babą. Stara i pierdolnięta. Sytuacje niektóre to mnie osłabiają, może później opowiem. Bo np lubię temat mojej pracy magisterskiej, interesuje mnie, wiem co bym chciała napisać. Ale ona większość to neguje, a gdy próbuję dyskutować, to się złości bym poszukała innego promotora. A gdy spytałam o wskazówki w takim razie, to nic mi nie powiedziała konkretnego. Tak nie, bo nie.

Głupia prukwa.

A zaraz muszę do niej iść. Ech!

 

 

środa, 17 marca 2010

 

Jest mi kurwa samotno. Cicho, smutno, melancholijnie dziś.

I jeszcze uświadomiłam sobie dziś, że jestem "kobietą-bluszczem". Żal.

I osłabiają mnie niektórzy ludzie. W małych i dużych sprawach.

I żal mi ich.

Aniele Boży, Stróżu mój
Ty zawsze przy mnie stój
Nie praw mi tylko kazań
Nie powtarzaj w kółko
Że zbyt długo śpię
Za dużo pracuję
Wciąż jestem sama
Choć sama nie sypiam
przymknij czasem oko
Na kłamstwa w tak zwanej dobrej wierze
Nie mówienie dzień dobry dewotkom
Leżącym krzyżem przed telewizorami
Na papierosa przed snem
Rano, wieczór, we dnie i w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy
Gdy znów coś uda mi się spieprzyć
Gdy za głośno przeklinam
zbyt mocno pokocham
kiedy znów najpierw zrobię a później pomyślę
strzeż duszy i ciała mego
szczególnie gdy za dużo wypiję
podniosę rękę na silniejszego
naiwnie znów komuś zaufam
i zaprowadź mnie do żywota wiecznego
i…
daj mi święty spokój
amen

Paulina Peciak

21:28, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (2) »

Lubię jeść śniadania w miłym towarzystwie;)

poniedziałek, 15 marca 2010

Kobieta Nieprasująca poleciła pewien artykuł, o kobiecej furii. O tutaj jest:

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,33645.html

A poruszyła mnie końcówka tekstu. Wkurza mnie to, ale takie stereotypowe myślenie jest często praktykowane.

...dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie. A w szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce. Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna. Gdy się cieszy, to się wygłupia albo jest pijana. Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy kimś się zainteresuje, to się puszcza. Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi, to jest bezwstydna. Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie, czego chce. Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna. Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką. Jeśli chce być kimś - to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą. Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana.Wtedy też będzie wiedzieć, że gdy dostaje furii - to jej się tylko tak zdaje. W każdym razie, może być pewna, że nie ma żadnych prawdziwych powodów do gniewu i powinna udać się po poradę do psychoterapeuty.

 

Wrrrr...

 

 
22:26, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 marca 2010

Z Martusią moją mamy mnóstwo śmiesznych rozmówek, tekstów, gadek. Jak świetnie się nam żartuje, jak podobne mamy poczucie humoru, jak się rozumiemy! A potem pękamy ze śmiechu.

Jak dobrze, że Ona jest:)

sobota, 13 marca 2010

Z tym nowym T. to niewiadomo co. Dawno się nie widzieliśmy. Niby jest mowa o następnym spotkaniu, że w niedzielę może, że chciałby się przytulić. Wiem, że ma kłopoty, pracy dużo, że musi sporo nadrobić, opowiadał mi o tym. Ale 2 tyg niewidzenia się to już sporo. Skąd mam wiedzieć, co robił w zeszły weekend. Nie ufam mu. Albo co będzie robił dziś? Niby wiem, ma spotkanie z jakimś Rosjaninem i że ten będzie pewnie chciał popić, a T. nie chce jechać po pijaku do mnie. I umówił się z nim dawno.. No dobra.. Ale ja dziś idę na parapetówę, zostałam zaproszona z osobą towarzyszącą. I co, mam zaprosić kogoś innego? To byłaby trochę nielojalność, a z drugiej strony.. Nie jesteśmy parą.

Ale tak czy siak pójdę sama. To imprezka moich przyjaciół, pary, postanowili zamieszkać razem. To będzie typowa posiadówa, studencka, tylko picie i gadanie. Więc na pewno się nie będę nudzić, czy sama czy z nim. A z byle kim iść to po co, to nie wesele.

Tyle, że mam coraz więcej wątpliwości co do tej znajomości. To nie jest to, czego szukam.

Przede wszystkim chciałabym kogoś w miarę młodego, żeby miał dla mnie czas, żeby się starał i żeby mu zależało i żeby był w ogóle fajny. T jest fajny, ale z tą resztą to nie wiem, nie bardzo.

I nie ufam, nie ufam, nie ufam.

piątek, 12 marca 2010

Kupiłam sobie w końcu laptop na stancję. Nie śpieszyłam się wcześniej. Bo po primo- nie miałam za bardzo kasy. A po secundo- dawałam sobie radę bez niego. Bo współlokatorki miały, więc zawsze mogłam skorzystać, dużo bibliotek no i w domu stoi MÓJ komputer. Ale zostawiam go rodzeństwu. A po tertio- to jestem uzależniona od netu. I bałam się, że to wróci jak będę mieć stały dostęp.

No ale musiałam sobie kupić. Trzeba zacząć pisanie pracy magisterskiej, już czas. Do tego potrzebny mi swój komp, nie chcę się tułać po cudzych już. No i jestem głodna kontaktu z ludzmi. Jest real, ale wirtualnych też mi brakuje, no i to droga kontaktu z znajomymi i z rodzinką (Izuś pozdrawiam;) ).

No i mam.

Blog chyba odżyje;)

Pozdrawiam:)

środa, 03 marca 2010
Nic mi się nie chce. Wstawać mi się nie chce, spać też nie bardzo. Jadłabym ciągle, ale nie wiem co. Fajki za mną chodzą, a jak mam w reku papierosa to po połowie mam dość. I chciałabym być kochana i adorowana, a przy okazji jest mi to obojętne. Okazje do seksu niby są, chętni na pewno, ale tak jakoś.. Z miłości by to nie było, tylko dla zaspokojenia się. I sama nie chcę być, ale jakoś mijam się z ludźmi ostatnio. Niech ktoś mnie kopnie. Wkurwi. Albo kopnie tak pozytywnie:).
wtorek, 02 marca 2010
Wiosna idzie. Szaleją hormony. Nie tylko mi, tylko wielu facetom;D. Ogólnie pozytywnie, oprócz tego, że mama straciła pracę;/. Ale jesteśmy dobrej mysli. Czasami musi się coś skończyć, by zaczęło się coś nowe.
niedziela, 28 lutego 2010
Wino, papierosy, dobre jedzenie, pocałunki, szczere rozmowy, zabawa słowami, dużo pytań i odpowiedzi. Z nim wiele rzeczy jest prostych. I jest typowy facet.
środa, 24 lutego 2010
Nie sądziłam, że taka rzecz sprawi mi tyle radości. Byłam wczoraj w miejskiej bibliotece, mam spory kawałek do niej. I zobaczyłam, że mają filię na moim osiedlu. Dziś postanowiłam zajrzeć tam. Okazało się, że to naprzeciwko mojego bloku, po drugiej stronie ulicy. Nigdy nie zwróciłam uwagi, a mieszkam pół roku już na stancji. Wygląda jak normalne mieszkanie w bloku, malutka prawie niewidoczna tabliczka. A w środku... Mnóstwo mnóstwo książek. Niczym nie ustępuje tej głównej siedzibie. Szok. A ja zapylałam po pól godziny wcześniej, ja mogłam minutę. Sporo książek specjalistycznych do moich studiów, niektóre książki w pozostałych bibliotekach są dostępne tylko na miejscu, do skserowania za ciężką kasę. A tu mogę wypożyczyć i za darmo. I jak będzie mi się zapowiadał nudny wieczór- to tylko wyjść, wziąć jakąś interesującą książkę i już miło. Bardzo się cieszę:).
poniedziałek, 22 lutego 2010
Mój ojczym wciąz dręczy moją rodzinę. Dziś rano zobaczyłam w apteczce paczkę leków uspokających. Moja szesnastoletnia siostra i czternastoletni brat też biorą. Nie da się go pozbyć. On nie da się i nikt nam nie może pomóc.
Dawno się tak nikt o mnie nie troszczył. Że nie słowem, a czynem. Czy jestem zdrowa, co jem, czy czegoś mi nie brak, czy mi ciepło, czy nie jestem głodna. Co myślę, co bym chciała, czego oczekuję. Bardzo mi tego brakowało. Dowiedziałam się, że jest starszy, sporo. Nie wygląda na tyle, zaskoczył mnie. Nie przeszkadza mi to, zawsze lubiłam starszych. Tatusiem nie mógłby moim być, więc luz. A na razie- dobrze mi. Dobrze się nam rozmawia i milczy też.
piątek, 19 lutego 2010
Wtedy odezwała się Almitra: „Powiedz nam o miłości.” A on podniósł głowę, ogarnął wzrokiem zgromadzonych, i gdy zapadła cisza, wielkim głosem przemówił: Kiedy skinie na was miłość, idźcie za nią, Choć jej drogi trudne są i strome. A gdy swoimi skrzydłami obejmie was, poddajcie się jej, choć zranić może was miecz ukryty wśród ich piór. I uwierzcie jej, gdy do was przemówi, choć głos jej zniszczyć może wasze sny, jak północny wiatr zawiązki kwiatów w sadach i ogrodach. Bo miłość jak wieńczy, tak i krzyżować was będzie. I chociaż pozwala wzrastać, odrzuca i niszczy to co niepotrzebne. Sięga tego, co w was największe i pieści drżące w słońcu najdelikatniejsze gałązki waszych dusz, Dojdzie też do waszych wczepionych w ziemię korzeni i będzie nimi potrząsać i targać. Jak snopy zboża zbiera was i przygarnia do siebie miłość. A potem młóci, oczyszcza z plew I przesiewa, by odrzucić łuski. Miele na mąkę i jak ciasto ugniata, aż stanie się miękkie. A potem wrzuca w ogień, byście się stali świętym chlebem na uczcie Boga. Wszystko to uczyni z wami miłość, byście poznali tajemnice swoich serc I mogli stać się cząstką wielkiego Serca Życia. Lecz jeśli lękając się szukalibyście w miłości spokoju tylko i rozkoszy, Lepiej dla was będzie wtedy okryć swoją nagość I zejść z wielkiego klepiska miłości, W świat bezbarwny i pusty, gdzie śmiać się będziecie, lecz niepełnym śmiechem i płakać, lecz nie pełnią łez. Bo miłość niczego nie daje, poza sobą i poza sobą niczego nie zabiera. Miłość nie posiada i nie może być posiadana, Bo miłości wystarcza miłość. Kiedy kochasz, nie mów: „Bóg jest w moim sercu”, ale powiedz raczej: „Jestem w sercu Boga”. I nie myśl, że możesz miłością kierować, bo to ona, jeśli cię za godnego siebie uzna, pokieruje twoją drogą. Miłość nie pragnie niczego, poza tym, by się wypełnić. Jeśli jednak kochasz a ciągle jeszcze czegoś pragniesz, pragnij wtedy, abyś: Rozpłynął się w miłości i był jak rwący strumień śpiewający nocy swoją pieśń, Poznał ból nadmiernej czułości oraz ran odnoszonych przez swoje rozumienie miłości i mógł krwawić z ochotą i radośnie. A budząc się o świcie z uskrzydlonym sercem dziękował za nowy dzień miłowania, I odpoczywając w południe rozmyślał o miłości ekstazie, A wieczorem wracał do domu z wdzięcznością I zasypiał z modlitwą za tego, kogo nosisz w sercu oraz pieśnią zachwytu na ustach.
wtorek, 16 lutego 2010

Ale trochę się boję. Tak całkiem się zakochać, to jak poddać się, otworzyć. I być podatniejszym na zranienie.

Nie wierzę, że mogłoby być już dobrze..

Nigdy nie sądziłam, że zakocham się w WalentynkiJ. To znaczy- zakochać się to za duże słowo. Raczej – zauroczyć się. Jest bardzo miłoJ. Tak słodko, przyjemnie.

Poznaliśmy się na imprezie w piątek, byłam z Ka w klubie. Nie wiem kto kogo poderwał ;D. Ja pierwsza chyba zwróciłam uwagę na niego, ale to on podszedł. Fajnie nam się tańczyło, rozmawiało. Do rana bawiliśmy się razem. Jak on prowadzi w tańcu, jak dobrze się przy nim czułam, jaka chemia! Odprowadził i mnie i koleżankę (Ka nocowała u mnie, bo miałam niedaleko), żebyśmy nie szły same. Ka stwierdziła, że bardzo sympatyczny i fajny. Mi też się spodobał. Niewysoki brunet, przystojny, szarmancki, starszy.

Pisał w sobotę, prosił o spotkanie. Umówiliśmy się na niedzielę. W sumie byłam zdziwiona, że tego dnia chce, ale ok. Wolałam spędzić ten dzień z nowym fajnym znajomym niż siedząc sama.

No i było fajnieJ. Trochę się denerwowałam przed spotkaniem, sporo wątpliwości- co on o mnie pomyśli, czy w ogóle to wyjdzie i takie tam. Ale kawa, ciastka, dużo rozmów. Szczerych przede wszystkim. Powiedziałam jaki mam problem, o sobie bardzo dużo. On też. Ma sporo do powiedzenia, miał (ma) dość ciekawe życie, dużo doświadczeń. Przegadaliśmy wiele godzin. Pocałował mnieJ. Śmieszne było to, że podczas pocałunku pomyślałam Jak słodko! A on w tej samej chwili oderwał się i powiedział Ale jesteś słodka! J

Podoba mi się to, że się stara, że pisze dość często, pierwszy. Nie jest nachalny, nie zasypuje mnie smsami, nie dzwoni non stop. Ale nie muszę się denerwować- czemu on tak długo nie pisze. Jest bardzo miły i uczynny. Gdy wczoraj mu odpisałam, że jestem trochę przeziębiona, to pytał się czy bardzo, czy może mi przywieźć lekarstw, owoców, czy mi czego nie trzeba. Wie, że nie mam na koncie, to pisze najpierw, a potem dzwoni, żebym mu odpowiedziała i nie musiała się wykosztowywać. Zawiózł mnie też do domu, bo miałam pojechać po ważne dokumenty. Nie chciał, żebym tłukła się autobusem w taką pogodę. Miło.

No ja wiem, że początki, ale tak bardzo już chciałam, żeby ktoś się o mnie troszczył… Żeby był blisko, żeby mu zależało. Żeby móc się czuć mała kobietką (jestem nią) i móc się na kimś oprzeć czasami. Żeby nie było, że to ja zabiegam, że to ja jestem tylko zakochana. Żeby był co weekend, żeby mnie głaskał i tulił. Te pierwsze dotknięcia ręki, włosów, policzka… Romantyczność na całego.

Muszę go jeszcze poznać lepiej, zaufać, sprawdzić. A co śmieszne – pod wieloma względami wydaję mu się kobietą idealna. Hehe, no zobaczymy później.

Jesteśmy już umówieni na następne spotkanie. I te jego pytania: Czy byś chciała../ Jeśli będziesz chciała. to../ Co o tym myślisz? Słodkie.

Kolejny Tomek w moim życiu. Oby mnie nie zranił………

wtorek, 09 lutego 2010

Został tylko jeden egzamin, ten ostatni zaliczony na 4:). Nudno trochę u mnie teraz. W czwartek i piątek imprezy z koleżankami, fajnie było. Ale weekend cichy, samotny. Kuzynka tylko z narzeczonym była. Całkiem miło było, choć nie do końca. Parę razy była mowa o starych pannach- z ich strony, że tamta brzydka, tamta taka i owaka. D.ma bogatą ciotkę starą pannę, to opowiadali mi, że jeżdzą do niej, bo choć głupia, to mają nadzieję, że kiedyś im mieszkanie przepisze no i jak od niej wychodzą to im zawsze stówkę w rękę wsadzi. Żal.. . Normalnie nabijali się z starych panien. Nie wiem czy ja nie zostanę singielką do konca życia, więc miłe to nie było, wiem co będą o mnie mówić..

Źle się czuję.

środa, 03 lutego 2010

Boli mnie od rana głowa, a mama mówi, że wyglądam jak żulka. Eeee, to tylko córka studentka wróciła do domu. Przyjechałam na parę dni. Mam nadzieję, że przestanie padać niedługo, bo jak tak będzie wałił snieg, to ja do wiosny stąd nie wyjadę. Dobrze, że przywiozłam kasę, to mama rano węgiel kupiła i jest ciepło.

Dziwnie mi trochę.

Jestem z siebie dumna, bo edukowałam się cały wieczór, aż do tej pory. Kujonka czy jak;D.

Ale z tego przedmiotu dobrze jest być przygotowanym i może sie kiedyś przyda. Rozwijam się... Heh.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23