Tagi
statystyka Marzycielska Poczta.
niedziela, 18 kwietnia 2010

Mam ochotę krzyczeć. I duszę się.

Zwariuję.

wtorek, 13 kwietnia 2010

-Powinnaś mieć wielu kochanków.
-Wiem, miły.
-Miałem dużo kobiet.
-Miałam mężczyzn, miły.
-Jestem człowiekiem skończonym.
-Tak, miły.
-Nie ufaj mi.
-Nie ufam, miły.
-Boję się śmierci.
-Ja też, miły.
-Nie odejdziesz ode mnie.
-Nie wiem, miły.
-Jestem sam.
-Jak ja, miły.
-Przytul się do mnie.
-Dobranoc, miły.

Anna Świrszczyńska

niedziela, 11 kwietnia 2010

Ogólnie to smutny weekend, katastrofa, żal ludzi mi tych wszystkich. Na bieżąco śledzę wszelkie relacje, nowe informacje, myślę o tym wszystkim. Bardzo współczuję rodzinom i bliskim tych co zginęli. Nie tylko tym ważnym, ale także wszystkim co lecieli tym samolotem. To nie tylko osoby na stanowiskach, ale przede wszystkim ludzie. Brak słów, by opisać ich ból. I trochę strachu- co będzie z tą Polską?

 

Czytałam dziś wywiad z zeszłego roku, z p. Marią Kaczyńską. Bardzo mnie poruszyła końcówka tekstu:

Czy jestem szczęśliwa? W pewnym stopniu tak. Mam oddanego męża, córkę, wnuczki. Kochamy się i to jest najważniejsze. A życie mam na pewno niezwykle ciekawe. Co się zdarzy za pięć, dziesięć, piętnaście lat? Nie zastanawiam się nad tym, nigdy nie miałam dalekosiężnych planów. Wierzę, że spotka mnie jeszcze wiele dobrego. ....

Faktycznie nie ma co robić dalekosiężnych planów..

 

 

 

sobota, 10 kwietnia 2010

Choć ogólnie nastrój miałam z rana dobry i frywolny, fajna impreza wczoraj, super towarzystwo i czułam się sexy. Gdy się dowiedziałam o tragedii, to do mnie nie dotarło od razu, dopiero teraz... Szkoda ludzi, bardzo, każdego, nie tylko prezydenta i tych ważnych, ale każdego, kto był na pokładzie.

I co z tą Polską będzie? Przeczuwam zmiany, duże zmiany.

piątek, 09 kwietnia 2010

 

Uwielbiam tę kobietkę;).

 

Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać. - Antoine de Saint-Exupéry

Jeden prawdziwy przyjaciel przyczynia się bardziej do naszego szczęścia niż tysiąc wrogów do naszego nieszczęścia.- Marie von Ebner-Eschenbach

 

poniedziałek, 05 kwietnia 2010

Na wyciągnięcie ręki
Na odległość szeptu
Na noce samotne i złe
Na poranków leniwą bezsenność
Mnie już nie masz
I kiedy znów skarcić mnie zechcesz
Za pocałunki zbyt czułe
Pieszczoty zbyt delikatne
Splecenia dłoni
Nieprzypadkowe
Lecz zamierzone i tęskne bliskości
Mnie już nie będzie
I choć szepniesz
Jak zawsze spóźnione
Przepraszam
Choć ramienia nadstawisz
Bym głowę złożyć na nim mogła
Choć będziesz krzyczał i złorzeczył
Aniołowi naszemu
Że zdarzyć się miłości pozwolił
Nie wrócę
Zaśnij więc
Snem spokojnym i cichym
Oczy zamknij
By łez nieszczerych wylewać nie musiały
Policzek przytul do zimnej poduszki
Zaśnij
A kiedy zbudzisz się
Niepewny
Czy sen to czy jawa
Kochaj dalej
Na wyciągnięcie ręki
Na odległość szeptu
Kochaj
bez wzajemności

 

Paulina Peciak

22:15, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (2) »

Nie jest źle, dość spokojnie, ale chciałabym już uciec z domu. Nudno jest i smutnawo. Przynajmniej dzisiaj.

Dużo jem;/. Ale mam apetyt i tyle smacznych rzeczy. Z kilo co najmniej mi przybędzie. Ale luz.

Jutro wracam na stancję.

Ludzie są wciąż tacy sami, nie zaskakują mnie. A chciałoby się coś pozytywnego, odmiany, uśmiechu, iskry. Sama też nie wiem czy tak wiele mogę zaoferować. Czuję się taka ograniczona, słaba, że niewiele mogę. Zmęczona, smutna, głodna wrażeń, a jednocześnie nie mająca na nic ochoty. Tylko siąść i płakać.

Nie chcę tak.

sobota, 03 kwietnia 2010

 

Wesołych Świąt kochani goście;)

środa, 31 marca 2010

Kurde, coś mi zdrówko plajtuje ostatnio. To to, to tamto, od dłuższego czasu się zbiera, a dziś to czułam się koszmarnie. Rano pójdę do lekarza, poproszę o komplet badań, sprawdzę co ok, a co dolega.

Choć z drugiej strony- wynajdą mi jakąś chorobę i będę musiała się leczyć. A nie mam czasu. Ale czuć się dobrze bym chciała.

O mamę się martwię.

poniedziałek, 29 marca 2010

 

Od rana mam dobry humor;)

A Facebook mi mówi, żebym kupiła sobie coś, na co mam od dawna ochotę. Ale co? Tyle rzeczy.. Buty na obcasie;)

niedziela, 28 marca 2010

Weekend w domu, u mamy. Trochę mi się już chciało, dawno nie byłam. Mogłoby byc lepiej, bo wraz często siedzę sama, ale w mieszkaniu na stancji bym całkiem zwariowała. A tak to czasem mam się do kogo odezwać. Żałuję tylko, że więcej nie spacerowałam, nie dotleniłam się, głowa mnie boli.

Wkurza mnie coś. Jeden mi pisze, że mnie kocha, drugiemu się podobam podobno, całuje mnie itp, a nie mam z kim na spacer wiosenny pójść. Kurde.

Poszukam trzeciego:).

A w domu spokojnie, w miarę pozytywnie. Mama tylko ciągle przemęczona, znalazła pracę, ale kiwają ją w niej i codziennie musi, a płacą średnio, a raczej kiepsko. Mówi, że nie da rady tak tyrać. A tatuś poszedł w siną dal.. Chciałabym, żeby miała normalną fajną pracę, dobrze płatną, by się tak nie martwiła. Ode mnie pieniędzy nie chce przyjmować, zresztą widzi, że też miewam cienko. Ale to już jest moja wina, w marcu kasa rozeszła mi się na głupoty, muszę się teraz bardziej pilnować, kontrolować wydatki, no i mniej alkoholu! Obiecałam sobie, że w kwietniu będę codziennie podliczać wydatki. Miewałam mniej kasy i też dawałam radę.

Byłam u babci, spotkałam się z koleżankami, pogadałam z siostra i z bratem, pośmialam się. A ciotka mi powiedziała, że laska się ze mnie zrobiła;D. No czas najwyższy;). Nie tak źle było. Wracam jutro rano.

 

czwartek, 25 marca 2010

Złoszczę się na siebie, bo często chlapię niepotrzebnie językiem. Kiedyś często, głupio. Teraz mniej i nikogo nie ranię. Ale czasem zapominam i gadam rzeczy o których inni nie muszą wiedzieć. Że za bardzo się otwieram, mówię, tłumaczę się, opowiadam. Choć powinnam się zamknąć i nie ufać osobie, której to mówię. Postanowienie na wiosnę- mniej mówić, więcej słuchać i z niczego się nie tłumaczyć!

wtorek, 23 marca 2010

W sobotę z T było fajnie, miło, sympatycznie, jak zwykle. Czas bardzo szybko minął. Weekend ogólnie spokojny, tyle, że w niedzielę rano akcja z właścicielką mieszkania. Trochę głupio wyszło, ale nie czuję się winna. Lotto mi. Fajnie na tej stancji, ale jak mam umowę do czerwca, to nie będę jej przedłużała. Poszukam coś nowego. Bo tu już się zadomowiłam, czuję się jak u siebie i tak podświadomie traktuję jako swoje terytorium. A nie jest moje, mimo wszystko. A nowe miejsce, nowi ludzie nie zaszkodzą. Aby gorzej nie było.

A co do T to nie wiem co dalej, raczej nic z tego nie będzie, wiem to już na pewno, tyle, że miło jest. Pewnie się jeszcze spotkamy, ale szukam dalej.

A póki co- piszę piszę i czytam. Dużo prac w tym roku do napisania mam.

niedziela, 21 marca 2010

 

Kiedy wspomnę
pieszczotę twych rąk
nie jestem już dziewczyną
która spokojnie czesze włosy
ustawia gliniane garnki na sosnowej półce

Bezradna czuję
jak płomienie twoich palców
zapałają szyje, ramiona

Stoję tak czasem
w środku dnia
na białej ulicy
i zakrywam ręką usta

Nie mogę przecież krzyczeć

Małgorzata Hillar

Jest czekaniem
na niebieski mrok
na zieloność traw
na pieszczotę rzęs

Czekaniem
na kroki
szelesty
listy
na pukanie do drzwi

Czekaniem
na spełnienie
trwanie
zrozumienie

Czekaniem
na potwierdzenie
na krzyk protestu

Czekaniem
na sen
na świt
na koniec świata

Małgorzata Hillar


Pod dotknięciem
płonącej zapałki
twoich palców
wybucha płomień
tak gwałtowny
jakby w samym piekle
się narodził

Niepohamowany
wciska się
w najdrobniejsze szczeliny
pod paznokcie
pod powieki

Żywioł
nie do ujarzmienia
huczy
pod gorącym niebem
skóry

Jeszcze chwila
a rozsadzi
zaciśnięte źrenice
i wybuchnie
oszalałe morze pożaru

Jeszcze chwila
a rozerwie
niebieskie strumienie
nerwów
i zacznie się
potop ognia

Jeszcze chwila
a
Wtedy
zanurzasz się
we mnie
jak w płonącej rzece

Małgorzata Hillar

17:29, aniolek_ola , Erotycznie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 marca 2010

No zobaczymy co z tego będzie. Ten weekend to ostatnia szansa dla niego, żeby się wykazać.

Mówi, że mu zależy, tylko że naprawdę ma kłopoty, dużo pracy, że nie ogarnia. I że nie chciałby zerwać naszej znajomości. I żebym się tak nie denerwowała. Mieliśmy kiedyś taki temacik o rozstaniach, jak kto zrywa, jak z nim zerwano, o znajomych itp.
Umówiliśmy się, że jak jedno będzie miało dość, to powie drugiemu, że koniec, że ważna jest szczerość. Ja obiecałam i on obiecał. I właśnie w tygodniu mi przypomniał o tym, że on pamięta i że nie zrywa i prosi, żebym ja nie kończyła tego, co się jeszcze na dobre zaczęło. Powiedziałam, że to tylko słowa. A on- że będą czyny.

Nie wiem, nie wiem, podchodzę do tego sceptycznie. Ale na luzie.

piątek, 19 marca 2010

Na głupoty czas marnuję, nic mi się nie chce i naprawdę nie chce mi się tego zmieniać.

Czas przecieka mi między palcami. Jakbym na coś czekała.

czwartek, 18 marca 2010

Chciałabym, żeby ktoś się o mnie starał. Tak porządnie. Żeby mu zależało. żeby wiele zrobił i żeby starał się ładnie.

Może nie jestem warta?

 

Nie mam siły na nic. Słucham muzyki dużo przeróżnej i robię wszystko, by nic nie robić.

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23