Tagi
statystyka Marzycielska Poczta.
czwartek, 16 października 2008

Gdy ci się wszystko znudzi
spraw sobie aniołka i staruszka
gra się tak:
podstawiasz staruszkowi nogę że wyrżnie mordą o bruk
aniołek spuszcza główkę
dasz staruszkowi 5 groszy
aniołek podnosi główkę
stłuczesz staruszkowi kamieniem okulary
aniołek spuszcza główkę
ustąpisz staruszkowi miejsca w tramwaju
aniołek podnosi główkę
wylejesz staruszkowi na głowę nocnik
aniołek spuszcza główkę
powiesz staruszkowi "szczęść Boże"
aniołek podnosi główkę
i tak dalej
potem idź spać
przyśni ci się aniołek albo diabełek
jak aniołek wygrałeś
jak diabełek przegrałeś
jak ci się nic nie przyśni
r e m i s

22:39, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (6) »

Od lat cierpię na bezsennność. Bywają często noce, kiedy do drugiej trzeciej rano przewracam się z boku na bok. Na początku myślałam, że to może wina moich problemów z tarczyca. Ale nie, endokrynolog zaprzeczył, żeby to miało wpływ, a inni lekarze potraktowali mnie jako egzaltowaną pannicę, bo przecież jednak śpie te parę godzin snu, więc nie jest tak źle.

Czasami udawało mi się zasypiać wcześniej, jeśli miałam cięzki męczący dzień. Bywały okresy, że udawało mi się zasypiać już po godzinie. ale nawet wtedy gdy tylko była pełnia, nie spałam do świtu. Próbowałam wielu naturalnych sposobów. Unikałam proszków na sen. Zawsze mama mi nadawała, żebym nie brała, bo można się łatwo uzależnić.

Ostatnio znów nie mogę spać. W wakacje pracowałam, musiałam wstawać o szóstej. Spałam po 3-6 godzin dziennie, męczylo mnie to bardzo, ale oczywiście sen nie chciał mnie wcześniej morzyć. Tylko jak poszłam na urlop, to pierwszego dnia położyłam się na drzemkę kolo 17 to spałam do samego rana, 15 godzin, taka byłam wykończona.

No i wczoraj poddałam się i poprosiłam w aptece o jakiś łagodny proszek na sen. Przeczytałam w instrukcji, żeby brać jedną dwie tabletki. Wzięłam jedną, bo na mnie wszystko dobrze działa, więc nie chciałam przesadzać. Zasnęłam dość szybko, chyba po pół godzinie. I obudzilam się dziś po jedenastej. Nie słyszałam budzika. Wyspałam się, ale o tej porze to ja powinnam byc na uczelni, a wcześniej przed zajęciami wstąpić do biblioteki i do księgarni kupic podręczniki do francuskiego. Zdążyłabym na upartego na francuski (ostatni), ale bez książek nie opłacało się iść ( a nie zdążyłabym kupić). Masakra. Chyba jednak za bardzo zadziałało. Może powinnam kłaść się wcześniej i załatwić sobie budzenie przed kogoś, to może bym wstała wcześniej po tej tabletce.

Ale w życiu tak nie zaspałam. Kurde, a miałam nie robić sobie nieobecności już na początku semestru. Potem będę musiala się pilnować.;/

No i teraz w domku, posprzątałam wszędzie i robie gulasz na obiad:)

wtorek, 14 października 2008

Są we mnie dwie natury..

Jestem osobą wierzącą. Katoliczką. To nie tylko chodzenie do kościoła i klepanie różańca. Wierzę w to, że On jest, że nie jestem Mu obojętna, że ma wpływ na mój los. Że nic nie dzieje się bez przyczyny. Że cierpienie jest po coś, ze jest ono nieodłącznym elementem ludzkiego życia. Że ono też jest potrzebne.

Ale ciężko mi się ostatnio modlić, skupić się. Myśli rozbiegane, pędzą w różne strony. Moja wiara jest w takim zawieszeniu. Nie, nie wątpię. Od wielu lat nie zwątpiłam, nie złorzeczyłam Mu, nawet gdy walił mi się świat na głowę, gdy traciłam bliskich. Pytałam tylko Czy naprawdę to musiało się stać i Boże dopomóż. Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno. Zawsze ptem się zdarza coś, co mi pomaga, co pozwala mi wyjść z trudnej sytuacji. Życie mnie doswiadczyło, ale miałam też sporo szczęścia.

Mój problem wiary, miłośći jest związany z czystością. Nie dotrwałam do ślubu. Robiłam to z kimś kogo kochałam, teraz zrobiłam to z kimś kogo nie kochałam.

Mogłabym pójść do spowiedzi, wyklepać to. Może dostałabym rozgrzeszenie. Ale czy to byłaby pełna spowiedź? Jak na razie, nie żałuję tego co zrobiłam. A ukrywać to?

Dlaczego Kościół tak tępi stosunki przedmałżeńskie? Przecież to prywatna sprawa, kto z kim śpi. Ludzka natura buntuje się przeciw celibatowi. Ja np nie jestem w stanie żyć w celibacie kilka lat. No może i jestem, ale nie bardzo chcę.

Jeśli ma się kogoś kochanego, to się go pragnie. Zwłaszcza jeśli ta osoba ciągle jest przy Tobie, całuje, działa na Ciebie. Potrzeby fizyczne też mają swoje znaczenie.

No dobrze, a jeśli nawet wytrwałabym w celibacie, to skąd mam wiedzieć na kogo trafię? Bo można na nudziarza w łóżku- parę standardowych pieszczot, włoży, spuści się, wyjmie i pójdzie spać. Na cholerę mi taki mąż. Albo totalny egoista, którego nie obchodzi kobieta, tylko jemu ma być dobrze. Albo taki co lubi sado maso.Na ogół spokojny, miły, a w łóżku się podnieci dopiero jak wleje kobiecie lub gdy jest ona związana. Sorry, ale nie chciałabym być bita, czy wyzywana od dziwek i suk. Przecież to nawet wstyd się komuś poskarżyć. Albo mozę trafić się gość, który do tej pory się tylko onanizował i potrafi dojść tylko podczas masturbacji. Upokarzałoby mnie to. I potem całe lata w frustracji seksualnej, no bo skoro przysięgałam mężowi, że będę z nim do końca życia, to nie rzucę go tylko dlatego, że jest kiepski w łóżku.

Wolałabym najpierw sprawdzić. Nie od razu oczywiśćie. Najpierw zobaczyć jaki ma charakter, wygląd, zachowanie, sposób na życie. Poznać, polubić, pokochać. A potem sprawdzić.

Nie polecam puszczania się. Lepiej to robić z miłości. Ale tego podobno też nie można robić- przed ślubem. Więc co???

sobota, 11 października 2008

Panie naucz mnie milczeć

naucz milczeć mój język

i moje wargi

Naucz milczeć moje serce

Naucz mnie nie odpowiadać

na żle postawione pytania

i fałszywe oskarżenia

Naucz mnie milczeć

nawet kiedy mówię

Naucz mnie milczeć

kiedy chcę krzyczeć

kiedy milczenie boli

Naucz mnie nie skarżyć się

nie mówić o zmienności życia

jak ciężkie ono

jak mało w nim wszelkiego sensu

Naucz mnie sensu milczenia

i milczenia sensu

Naucz mnie abym i w śmierci milczał

bo są tacy których śmierć

krzyczy zawczasu do samego nieba

Naucz mnie modlitwy

która jest tęsknotą

i o nic nie prosi

Naucz mnie milczeć

zwłaszcza wobec tych

których kocham

niech nigdy słowo

od nich mnie nie rozdzieli

Naucz mnie milczenia

chorego zwierzęcia

milczenia chmury deszczu trawy

milczenia wieczoru i nocy

milczenia dobroci

i wdzięczności

Panie naucz mnie milczenia snu

milczenia wszystkich moich umarłych

Naucz mnie Panie

swojego

najgłębszego milczenia

Anna Kamieńska

21:16, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (6) »
piątek, 10 października 2008

Wszystko mnie nudzi. Total wqurw.

A jeszcze spać nie mogę.

Powiedz dlaczego na świecie

tak dziwnie plotą się sny

I zawsze ktoś za kimś tęskni

I zawsze ktoś za kimś śni

I czemu szczeście ucieka

Gdy zdaje się blisko być

I człowiek wciąż musi czekać

I ciągle w tęsknocie żyć.

Być szczęśliwym? Cóż to znaczy? Czym jest szczęście? To stan pernamentnego zadowolenia. Że wszystko jest ok, wszystko super super super. We wszystkim się układa, marzenia się spełniły, nic więcej do szczęscia nie trzeba.

Pomyślałam wcześniej, że tak naprawde to chyba nikt nie jest szczęśliwy. Temu brakuje tego, temu tamtego, ten ma taki problem, ten taki. Ja tez nie czuję się szczęśliwa.Więc załamka. Bo co. Ludzie gonią za szczęściem, a jeśli nawet je złapią za ten przysłowiowy ogon, to ono umyka, jest przelotne.To po marzyć?

Spytałam się mojego dwunastoletniego brata Młody, jesteś szczęsliwy? Oczy zrobił wielkie, ale powiedział, że jest. Niczego ci nie brakuje do szczęścia? On mówi, że owszem, ale cieszy się tym co ma. W sumie ma rację. Chłopak jak chłopak, ładny, zdrowy. Ma oboje rodziców, nie kłócą się. Głodny nie chodzi, ubrać ma sie w co, dach nad głową ma. Uczyć się nie lubi, ale ma dobre oceny, w szkole go lubią, ma komputer, na którym może sobie grać, hobby fajne- judo, w którym odnosi sukcesy. Na dziewczyny za młody jest, więc nie cierpi z miłości. Szczęsliwy jest. No, ale sobie myślę, to tylko dzieciak gada. Poszłam do kuchni, mama siedzi z mężem nad rachunkami. Mamo, jesteś szczęsliwa? -No jestem. Do szczęścia mi trzeba- zdowia mojego i moich bliskich, zgody w domu i pracy. To wszystko mam. Mam was, mam za co zapłacić te rachunki, mam na jutro na chleb, ładny płaszcz na jesień, a mąż przyniósł kilo śledzi na kolację. Jestem szczęsliwa. Spytałam Męza, odpowiedział, że zależy kiedy. Ale nie wnikałam w to. Jedna przyjaciółka napisała, że jest- ma mamę przyjaciół i nie chodzi głodna. Druga, że jest bardzo szczęśliwa (zakochana i ogólnie się jej układa). Trzecia, że nie bardzo, bo mimo, że dużo ma, to wraz nie jest. Ale to już oddzielna sprawa. Przyjaciel napisał, że jest mu ok. No to ja juz myślę, że każdy jest szczęsliwym, tylko trzeba zdać sobie z tego sprawę.

Że szczęściem jest żyć, że uśmiechem losu są przyjaciele, że dobrze mieć rodzinę, patrzeć w niebo, słyszeć, biegać, mieć na chleb, móc się rozwijać, mieć normalny dom itp. A ci, co tego nie maja? Ci, co nie czują się kochani, ci chorzy, niepełnosprawni, biedni? Ci tym którym los rzuca pod nogi kłody? Czy może być szczęsliwym człowiek, który stracił kogoś bliskiego? Czy o tego bliskiego się boi?

Mi brakuje tylko miłości.

A Ty? Jesteś szczęśliwy?

Tomek napisał w nocy, że nie może się ze mną spotkać.

Nie wiem, czy chodziło mu o dziś czy w ogóle.

Nie odpisałam.

Jego strata.

czwartek, 09 października 2008

Wczorajszy i dzisiejszy dzień podbudował moja wiarę w siebie, wiarę w mój seksapil:).

W klubie było super. Byłam tam pierwszy raz. Świetna atmosfera, muzyka dobra, było gdzie posiedziec i pogadać, spotkałam mnóstwo znajomych. Trochę za dużo piwa, ale zbyt pijana nie byłam:P. W ogóle to ja ładnie wyglądałam:). To też ważne. No i tańce, flirty.. Aj:) Zobaczymy. Dziś za to na przystanku zerkał na mnie taki gość. Potem w autobusie się do mnie przysiadł, zaczął gadkę, normalnie mnie podrywał hihi. Ma plus za śliczny zapach. I przystojny też, ale chyba młodszy. Ale nie na pewno.Ja kobieta:)

Ja wiem,że głupio gadam, ale jest mi po prostu miło. To nie jest zupełnie tak, że jestem samotna, bo nikt mnie nie chce. Wolę byc sama niż być z kimś, kto mnie nie kręci.

 

 

środa, 08 października 2008

Oczywiście nie udało mi się załatwić wszystkiego, co miałam załatwić. Z sis byłyśmy na zakupach, kupiłyśmy dużo rzeczy, co tak bardzo nie trzeba, wydałam kupe szmalu niewiadomo na co.. Niby piękny dzień, a strasznie mnie głowa bolała. Spałam troszkę w ciagu dnia. w międzyczasie czytałam (jak skończe czytać to spiszę złote myśli z tej książki- jest genialna), rozmawiałam z mamą (pierwszy raz w nowej pracy była, ale zadowolona jest:))

Teraz piję kawkę i ruszam do klubu, u nich otwarcie roku akademickiego:). Umówiłam się tam z połową mojej grupy, więc powinno być fajnie:):)..

Mam temat na następną notkę, troche bedzie filozoficznie, na temat damsko-meski, ale chwilowo czasu mi brak.

wtorek, 07 października 2008

Ciągle mam nieodparte wrażenie, że czegoś zapomniałam, że coś zaniedbuję. Gorączkowo wysilam swą pamięć, Co to, kto to może być?? Muszę pomyśleć

  • na jazdę zapisać się- jutro.

  • stypendia- kurde wnioski wypełnić dziś i korzystając z braku zajęć jutro zanieść do dziekanatu, jutro czynny,

  • okulista- zapisać się, bo coś oczka szwankują ostatnio. Ale na pewno nie okulary! Jeśli już coś to soczewki,

  • endokrynolog- dawno nie byłam, ostanią wizyte przegapiłam. Upss..

  • wpaść do Rossmana, uzupełnic kosmetyki

  • obiecałam siostrze bluzę kupić- jutro z nią na zakupy pójdę i przy okazji coś sobie:)

  • aaa.. fryzjer się kłania

  • solarium się marzy, może skoczę na parę minut

  • do L. napisać, nie wiem co u niej- teraz

więcej grzechów nie pamiętam

 

poniedziałek, 06 października 2008

Ojcze nasz, który jesteś w niebie
Mam taką prośbę wielką dziś do Ciebie
Daj mi faceta i ma być bogaty
Ma mieć Ferrari - za cash nie na raty
Duze mieszkanie, a najlepiej willę
Ma mnie wciąż słuchać, nie tylko przez w chwilę
Ma mnie zadowalać kiedy mam ochotę
Śniadanie mi robić - nie tylko w sobotę
Oglądać romansy, biżuterię kupić
W życiu mym nie będzie mogł się nigdy upić
Nie chce nigdy widzieć jego własnej matki
Ja wydaję kasę - on płaci podatki
On nie ma kolegów - ja mam koleżanki
Kont ma mieć on wiele - okoliczne banki
Złotych kart bez liku, czeków co nie miara
Jak mi to załatwisz - wzrośnie moja wiara

  

:)

23:13, aniolek_ola , Śmiesznie
Link Komentarze (5) »

Zaczynam coraz sceptyczniej podchodzić do sprawy z Tomkiem. 

 Spotkam się z nim, a potem się zobaczy.

Jestem ostrożna. Muszę.

niedziela, 05 października 2008

Jakiś czas temu Natalka zabrała mnie na imprezke. Jej kolega zaproponował jej, że zabierze ją i jej kolezanki do pewnej znanej dyskoteki. Więc Natalka chciała ze mną:) i z Agą. Spytałam się jej, co to za kolega, nowy adorator czy co? A ona, że nie, że tylko kolega, że on jej się w ogóle nie podoba itp. No to ja myślę, że pewnie ciota jakiś, ale no dobra, chciałam sie pobawić. Przyjechali po mnie, Aga akurat u mnie była. Ja otwieram im drzwi.. Zamurowało mnie. Dobrze zbudowany, z czarującym uśmiechem, przystojny, fajnie ubrany, mocny uścisk ręki. Tomek ma na imię. Pełna kulturka, dżentelman jak się patrzy. Na imprezce nie pił, bo prowadził. Myślę, ale towar. Upewniłam się u Natalki, czy na pewno jej sie nie podoba i zaczęłam podchody. Jestem porządna, prawdziwą kobietą i znam pewien sekret. (...) . Tańczylismy razem, rozmawialiśmy itp. Niby flirt, ale nie na całego, tak trochę z dystansem. Odwiózł mnie potem, pocałował w policzek, mówił że jestem fajna i ładna itp. No, ale nie wziął mojego numeru. Myślę sobie- jak mu się naprawdę spodobałam, to wezmie od Natalki numer. I nic.. Przykro mi sie troszkę zrobiło, ale cóż. A wiedziałam,  że z N. jest cały czas w kontakcie. Parę tygodni później przyjechali do mnie na kawę. To była większa posiadówa, sporo osób. Siedzieliśmy gadaliśmy. Byłam miła dla niego, poprosił mnie wreszcie o numer. Pisał czasem, ale.. Zawsze pytał mnie o Natalkę. Czy ma kogoś, czy nie wiem kto się jej podoba itp. Stało się jasne- w głowie mu Natalka. Nie miałam do niej pretensji, świetna dziewczyna (choć mówią, że ja jestem ładniejsza). Tylko, że ona kręciła z takim Marcinem, potem poznała mojego kumpla i się zakochali w sobie, są już dwa miesiące razem, nawet byli dziś u mnie. Co do Tomka- zrobiło mi sie przykro, ale cóż, serce nie sługa. Wkurzyłam się któregos razu i napisałam mu, że jesli mam być tylko źródłem informacji o N. to żeby nie pisał do mnie. Była cisza parę tygodni.

 I potem któregoś wieczora sms. Właśnie odeszła jego mama, że chciałby się do mnie przytulić. Ja w szoku, że w takiej chwili pamiętał. Pocieszałam go, Dziekował mi. Ale nie spotkaliśmy się. Pogrzeb, potem nie chciał się z nikim spotykać, siedział w domu tylko ( to akurat wiem), a potem popadł w pracoholizm, do domu wracał na 20. Kontakt się rozluźnił, do Natalki też rzadko pisał, ale dał jej do zrozumienia, ze jest w niej zakochany. Czasem cos skrobnął, co tam u mnie, spotkaliśmy sie przypadkiem na mieście itp.

No i dziś pisał do mnie. I to bardzo miło. Cały czas nazywał mnie Aniołkiem:). Pytał się, czy mam kogoś, jaki koles miałby u mnie szanse, że jestem wspaniała itp. Mnie już serce rośnie, nadzieją się zapełniło... A tu bum. Chciał wiedzieć, kim jest chłopak Natalki, skąd jest, czym jezdzi, co ja o nim sądzę itp. Napisałam, że to mój kolega, a więcej danych nie zamierzam podawać. Wqrwiłam się.

On chyba zrozumiał, że nieco przegina i zaczął mi pisać, że od początku cos do mnie czuł, takie ciepłe uczucie, ale ze to nie jest miłość i takie tam, a z Natalią przecież nie jest i wie, że nie będzie. Napisałam mu szczerze, żeby nie dawał mi zbędnej nadziei.

Zaproponował, żebyśmy się spotkali na neutralnym gruncie i porozmawiali. Umówilismy się na piatek wieczór.

I nie wiem, co teraz robić:(

Podoba mi się, ale nie chcę być dla niego tylko pocieszeniem.

sobota, 04 października 2008

Spędziłam pół dnia z moją chcrześniaczką. Głowa mnie bolała, ale wystarczyło mi na tyle cierpliwości, aby bawić się z nią. Żartowałyśmy sobie, spacerowałyśmy, byłyśmy na kasztanach. Wspaniała jest, inteligentna, wesoła, z poczuciem humoru.

Po południu zaczęłyśmy oglądać bajki. Na koniec "Gdzie jest Nemo". Mała komentowala wszystko na biężąco. Ojej, jaka smiesna rybka, A co on robi? pats ola on idzie tu, jakie straszne, a co sie stało z mamusią nemo? a wiesz itp. W pewnym momencie spytała się mnie:

Ola, ale czy na pewno Nemo znajdzie tatusia? Bo on juz mamusi nie ma. To smutne nie miec mamusi i tatusia:(

Jak szczególnie brzmią te słowa z ust czteroletniej adoptowanej dziewczynki...

  Za dużo wina. Ale fajnie było:). Same baby:). Po dłuższym niewidzeniu się to tylko gadałyśmy i gadałyśmy. Tematy wszystkie niemal. O życiu, miłości, przyjaźni, seksie, homoseksualizmie, wierze, rodzinie, szkole, o przyszłości. Ze śmiechem i z powagą, ze wzruszeniem i z spokojem. WSPANIALE. I to jeszcze, ze jesteśmy tak różne od siebie a jednoczesnie podobne.

Przyjaciele spotykają się,
aby się lepiej poznać i pokochać.
Przyjaciele są szczęśliwi, gdy się spotykają,
mówią sobie wszystko, kim są i czym żyją.

Przyjaciel to taki dziwny człowiek. Wszystko o Tobie wie, w szczegółach, a mimo to bardzo Cię lubi.

piątek, 03 października 2008

Dziś przyjechał do mnie mój były. Mam wolny dzień, on też, spotkaliśmy się. Bezpieczna pora- południe.

 Nie rozstalismy sie w gniewie, nie życzymy sobie źle. Prawie pół roku minęło. Kiedyś sie kochaliśmy, byliśmy razem 1,5 roku. Było nam do siebie bliżej niz blisko. Dziś tylko się znamy- to wszystko. Pogadaliśmy sobie. Dużo o sobie wiemy, pogadaliśmy o rodzinie, sobie, wspólnych znajomych.

Mam wrażenie, że na koniec chciał mnie pocałować, ale zabrakło mu odwagi. Nie zrobiłam nic, by dać mu jakiekolwiek przyzwolenie. Szybciutko cmoknęłam go w policzek i zmyknęłam. Nie chcę zaczynąć wszystkiego od nowa.

 Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki.

Wieczorem jade do kumpeli, bedzie studencka posiadówa u niej na stancji, bedzie parę osób. Fajnie:). Wrócę jutro:P

14:45, aniolek_ola
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 października 2008

Podczas bezsennej nocy, kiedy leży się w ciemnościach lub oświetla nas światło księżyca można marzyć. O czym ludzie marzą? Zależy od osoby. Niektórzy o nowym mieszkaniu, samochodzie, o zrobieniu kariery. Mogą marzyc o podróżach, poznaniu jakiegoś idola lub o zyskaniu przyjaciół. Niektórzy pragną być piekniejszym, zdrowszym, bardziej śmiałym. Niektórzy marzą o miłości. W tym ja. I Ty może też. Wyobrażam sobie jaka ta osoba będzie, jak sie będzie zachowywać, jak wyglądać w danych sytuacjach. Nie tylko na wyjściach, że fajnie sie z kimś pokazać że nie jest się samemu. Także w sytuacjach codziennych. Wspólny posiłek, trzymanie za ręke, rozmowy, żarty, pocałunki itp.

Przychodzi czasem moment że pewne marzenia sie spełniają. Spotyka się osobę , o której po prostu wiesz, że to ta jedyna, wymarzona, wytęskniona. Juz nasze marzenie jest ucieleśnione, ma imię, kolor oczu jest Ci znany. Wiesz jakiego jest wzrostu, jaki ma uśmiech, głos, styl. Tylko czekasz na moment w którym można będzie dotknąć jego ręki, włosów. Kiedy ta osoba zrozumie to,co wiedziałaś od samego początku. Że jesteście sobie przeznaczeni.

Nim się takie przeznaczenie spotka, trzeba żyć w samotności. Cóż znaczy samotność? Osobno noc, osobny dzień. Nie jest się zupełnie samym. Są przyjaciele, znajomi, rodzina, znajomi. Ma się z kim spotykać rozmawiać, żartować. Jednak w głębi serca jest taki kamyk. Z czasem ciąży coraz bardziej. Kamień samotności. Gdy zaczyna dokuczać coraz bardziej,gdy ciąży już na całe ciało próbujemy sie uwolnić od niego, zrzucić.

Przychodzi zwątpienie, osowiałość, smutek. Obojętność. Niech dzieje się, co chce...

Powrót na uczelnię. Kochani moi, stęskniłam się za nimi. Jutro u B. całonocna posiadówa. Zapowiada się fajnie:). Już wesoło. Wprawdzie plan do kitu, nie dam rady z dwoma specjalnościam. zajecia nakładaja sie na siebie, nie mogę być w dwóch miejscach na raz, nie rozerwę się. Ale moze sie jeszcze ułoży.

Dziś mieliśmy w sumie tylko jedne ćwiczenia. Profesorka fajna. Wstępne pogadanki były. Mówiła jakie podręczników uzywać. O tym powiedziała, że dobry, o drugim, że też dobry, tylko przygruby, z  1000 stron i żeby nie ma co czytać, bo nie przebrniemy, ale jak jakiś sadysta się trafi, to niech sonie czyta.. A o podręczniku X- Cóż moge powiedzieć.. Sraczkowaty.. No kolor.. No okładki.

Do kolegi- Grzesiu, ładna fryzura. A on- O kurde, zapomniałaem w wakacje pójść do fryzjera.

 A to skleroza:)

15:11, aniolek_ola
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 października 2008

I czemu aniołek?

 Bo dużo osób mnie tak nazywa. Słonko lub Aniołku. Przyjaciele, mama, koledzy. Nawet nie jestem blondynką. Może to charakter? Nie wiem. Takiego całkiem anielskiego nie mam:). Powiedziałabym, że jest we mnie też iskierka diabelska. ale taka juz natura ludzka. Nikt nie jest do konca zły, czy całkowicie dobry i nieskazitelny.

Sms od M.:

Dzwonili do mnie teraz z nieba. uciekł im jeden aniołek. Ale nie martw się. Nie powiem im gdzie jesteś.

:):)

Każdy człowiek w swojej wędrówce przez ten padół płaczu musi się kiedyś zastanowić nad mechanizmami, które kierują jego losem. Co powoduje, że zwykły dzień, zaczynający się jak każdy inny, może całkowicie niespodziewanie zamienić się w TEN DZIEŃ? Co powoduje, że pijany kierowca wybierze akurat tę samą ulicę, przez którą mam przejść? Że na przyjęciu, na które wcale nie miałam ochoty pójść, spotykam osobę, z którą spędzę resztę życia? Takie wydarzenia każą powątpiewać w ciągi przyczynowo-skutkowe i mądrości przekonujące, że  każdy jest kowalem własnego losu . Poczucie bezradności wobec losu, towarzyszy jednostkom ludzkim od pierwszych przebłysków dziecięcego myślenia. Nieprzypadkowo więc pierwsza modlitwa, jakiej uczą się polskie dzieci, skierowana jest do tego, który jest bezpośrednim gwarantem naszego bezpieczeństwa:  Aniele Boży stróżu mój.... . Ale nawet dzieci wiedzą, że nieszczęścia się zdarzają. Gdzie był wtedy Anioł? To narzucające się proste pytanie jest punktem wyjścia dla rozważań najważniejszych, odnoszących się do natury Dobra i Zła, porządku Świata. 

Wierzę w Anioła Stróża. Albo w siłę, działającą jak on. Bo jak wytłumaczyć cudowne przypadki? Ja gapa, zamyślona, nie patrząca, nie słysząca, milimetry od pędzącego auta, od ukrytej studzienki, od wystającego gwoździa. Zawsze ktoś jest przy mnie, zawsze ktoś mnie uchroni, czy widzialny czy niewidzialny, zawsze wychodzę cało. Całkiem niedawno sytuacja na skrzyzowaniu w centrum miasta. Rozmawiam z przyjaciółką, jest po mojej prawej stronie, patrzę na nią, śmiejemy się. Zielone swiatło, ruszamy na pasy. Z lewej nagle rozpedzone auto. A. ciągnie mnie do tyłu. W miejscu, gdzie przed chwila byłam, zatrzymuje się z piskiem opon samochód. Trąbienie, inni ludzie wyrażają oburzenie, żona kierowcy drze się na niego. Ja się nic nie odzywam, oczy szeroko otwarte. A. płacze. Boże mogło ci sie coś stać, mogło Cię nie być...

Mogło mnie nie być. Co jest takiego, że coś/ktoś utrzymuje mnie przy zyciu. W jakim celu? Kto sie o mnie troszczy w małych i wielkich sprawach? Że bywa źle, a potem sie poprawia? Że nigdy nie czuję się opuszczona tak całkiem? Że nawet w ciemna noc jaśnieją mi gwiazdy?

???

1 ... 21 , 22 , 23