Tagi
statystyka Marzycielska Poczta.
piątek, 31 października 2008

Owszem, rano było mi bardzo smutno i ciężko. Popłakałam się, myślałam wiele nad pewnymi sprawami, było mi przykro.

Ale postanowiłam wziąc się w garść. Miałam wolny dzień i przeznaczyłam go na generalne porządki. Ubrałam się więc- ale nie w jakiś dres, tylko w dzinsy i sweter, by czuć się ładnie, związałam włosy, wklepałam krem, umalowałam rzęsy i ruszyłam na podbój domu, na pohybel wszystkim roztoczom, bakteriom, pająkom itp. Wszędzie wytarłam kurze, umyłam podłogi, poukładałam w szafkach, nawet bratu ksiązki poukładałam w pokoju (pretensji nie miał). Wyniosłam też pufy na taras i czyściłam tapicerkę. Świeciło pięknie słońce, moje koty mruczały próbując mi przeszkadzać:) a ruch całkiem dobrze mi zrobił. Od razu krew zaczęła żywiej krążyć, baterie się na słoneczku doładowały. 

Była babcia i z moją mamą pojechały sprzątąć na grobach. Odwiedziła mnie też Ka - jak tylko przyjechała z dalekich studiów to w ciągu godziny przyleciała do mnie:). Stęskniłyśmy się za sobą:). Nie ma to jak szczera rozmowa z przyjaciółką. A i łuskałyśmy razem orzechy włoskie do ciasta. Pychota:).Zapraszam:)

Więc podniosłam się, frunę dalej. Nieco ciężko macha mi się skrzydłami, jeszcze do słońca (szczęścia) za nisko, ale lecę. Lecę, bo chcę:)

Są takie dni, co ręce opadają...

Mój dopiero się zaczyna, a już nie mam siły.

Chciałabym płakać.

środa, 29 października 2008

Nawiązując do komentarza jednego z blogowych kolegów:

To prawda, że każdy może postrzegać nas inaczej. W różnych sytuacjach życiowych różnie się zachowując jesteśmy inaczej odbierani przez różnych ludzi. Czasem postępujemy dobrze, czasem źle. Czasem bywa też tak, że jesli nawet wydaje się, że czynimy dobrze, ktoś może odbierać to negatywnie i odwrotnie.

Ja też jestem odbierana różnie. Dla niektórych jestem śliczną zgrabną dziewczyną, a są tacy, co myślą, że jestem taka sobie lub w ogóle pasztet. Są tacy, co widzą mnie często uśmiechniętą- dużo znajomych, lecz są tacy co widzieli mnie we łzach, widzieli smutną, zamyśloną. Zauważyłam, że kiedyś uśmiechalam się częsciej, nawet do samej siebie. Są tacy, co uważają, że jestem milutka, pomocna, życzliwa, taktowna ale potrafię być też chamska, wulgarna. Żwłaszcza wobec nachalnych kolesi lub w ogóle chamów. Ktoś może uważać mnie za niepełnosprawną, ale wiele ludzi ma mnie za normalną dziewczynę. Ostatnio moja koleżanka powiedziała, że zazdrości mi, że zazdrości mojego mocnego stania na nogach, braku strachu o jutro, dawania sobie rady, wytrwałej nadziei. Bo ja wierzę, że jutro będzie lepiej, że zwyciężę wszystko. Potrafię być wsparciem, dać wiele otuchy, jest parę osób co wyciągnęłam z depresji, dołków, kłopotów. Są jednak tacy, co widzą, że czasem upadam, że załamuję się, ze czasem sama wątpię. Przyjaciele mówią mi, że radzę sobie z samotnością, że nie daję się złamać. To prawda, staram się nie siedzieć w domu i załamywać rąk, dlatego, że nie mam faceta. Spotykam się ze znajomymi, chodze na imprezy, kursy, czytam, uczę się, niedługo tez zacznę wolontariat w świetlicy. Mam czas dla siebie, na zainteresowania, moi przyjaciele mogą wpadać do mnie o każdej porze, korzystam z wolności. Lecz tylko nieliczni wiedzą jak coraz ciężej mi wytrzymać samotnośc. Jak pragnę, by ktoś kochany mnie po prostu przytulił, jak bardzo chciałabym zasypiać w ramionach TEGO mężczyzny.

Nawet dla tych samych osób mogę mieć kilka twarzy. Np moje młodsze rodzeństwo. To ja ściągam z nich kołdrę, gdy nie chcą rano wstać, pilnuję, by sprzątali po sobie, zmuszam, by zjedli coś zdrowego. Jestem wredną siostrą, gdy mam PMS czy gorszy dzień i być może czasem za bardzo ponosza mnie nerwy lub się czepiam. Lecz wiedzą, że zawsze pomogę odrobić lekcje, podgrzeję obiad, gdy wrócą zmęczeni ze szkoły czy z treningu, rozpalę w piecu, by mieli na wieczór ciepło, kupię wymarzony sweter, przytulę, gdy rodzice się kłócą i pocieszę, gdy pokłocą sięz kolegą, wyprasuję biała koszulkę przed akademią i trzymam kciuki na egzaminach.

Mam kilka twarzy, wiele by tu ich wymieniać. Dobre i złe.

Jestem Aniołem. I Diablicą.

Po prostu człowiekiem.

Jak Ty.

poniedziałek, 27 października 2008

Mój pokój w świetle małej lampki. Ja i On. Rozmawiamy. Jest naprawdę miło. Jestem bardzo zmęczona, a On widząc to, zaczyna masować mi plecy. Jest mi przyjemnie, rozpływam się, ból ustępuje. Skończywszy, nakrywa mnie, całuje mnie w uszko i kładzie się obok mnie. Widzę w jego oczach morze czułości. Zasypiamy.

Wiem, jestem skończoną romantyczką.

Ale czy żądam za wiele?

piątek, 24 października 2008

Faceci myślą tylko o SEKSIE!!!?!!!

środa, 22 października 2008
Podczas nauki na kolokwium z francuskiego dostałam dziś kilka propozycji pomocy. Obawiam się, że jeden kolega ma inny francuski na myśli. Heh:) Nie spodziewałam się no no. :)
23:46, aniolek_ola , Śmiesznie
Link Komentarze (8) »

Byłam dziś  w szpitalu. Moja przyjaciólka czuje się znacznie lepiej:). Przegadałyśmy kilka godzin.

Ale spotkałam tam na oddziale dobrego kolegę z byłej pracy. Jego dwuletni synek leży w poważnym stanie. Pamiętam jak Darek opowiadał mi swoim Mikołajku, że taki żywy z niego chłopczyk, zawsze dumny był z niego. A tu takie wątłe ciałko, nie mające na nic siły.

Dzieci nie powinny cierpieć!

Bo niby za co? Dlaczego?

Niczemu nie są winne.

Choć dzień ogólnie był miły, nie mogę się otrząsnąć z tego smutku.

wtorek, 21 października 2008

Słodko- kwaśny smak, wsysanie słońca, nabranie sił witalnych..

Chciało mi się pomarańczy:)

poniedziałek, 20 października 2008

Spędziłam dziś miły dzień. Wprawdzie niewyspana byłam strasznie, ale dawałam radę. Na uczelni miałam milutkie towarzystwo Martusi, cały dzień praktycznie razem, ale integrowałyśmy się też na szerszą skalę. Czyli przerwy z cała grupą (notabene- same dziewczyny:)), a wykłady przegadane (liściki) i wspólny wypad na miasto w piękny słoneczny dzień. M. jest naprawdę wspaniałą osobą, rozumiemy sie doskonale. Mam wrażenie, że Aga jest trochę zła,  staram się jej tak bardzo zaniedbywać, ale między nami jest ostatnio nie bardzo. Trochę się na mnie obraziła, bo zaproponowała mi wyjazd do dalekiego klubu z starą paczką. Odmówiłam jej, bo miałby jechać z nami A., mój eks i byłaby to krępująca sytuacja, zwłaszcza teraz. Mam nadzieję, że foch jej przejdzie i że mnie zrozumie. Ja też ją rozumiem troszkę, bo byłaby jedyna kobietą wśród nich. Ale jeśli ona by tańczyła wolne piosenki ze swoim facetem, to mnie by prosił do tańca A. Nie chcę powtarzać tamtej historii.

Spokojny wieczór z książka, rozmowy z bliskimi, trochę się pouczyłam. Jest ok.

sobota, 18 października 2008

Wszyscy znajomi zajęci, a to wesela, wyjazdy itp. Żaden przystojny romeo sie nie trafił, samej czy tez z kims kogo mało znam nie chciało mi sie wybierać. Więc zostałam w domu. Byłam dziś u sióstr do 16ej, bardzo cieszę się z tego spotkania, podniosło mnie na duchu i wzmocniło.

Rodzice poszli na jakąś imprezę, zaś rodzeństwo zrobiło sobie wieczór filmowy i poraz enty oglądają Piratów z Karaibów. Film się skończył, więc poszłam do salonu sprawdzić, co robią. Leżąc na podłodze w piżamach i w śpiworach oglądają gale boksu. A wiek 12 i 14 lat. No wiecie co?? A Kasia- Wiesz Ola, tak oglądam i ten boks wcale nie jest taki agresywny..

Nie, wcale!:)

Zgoniłam towarzystwo do łóżek. A rodziców nadal nie ma:). Może zadzwonię zaraz do mamy:)

czwartek, 16 października 2008

Gdy ci się wszystko znudzi
spraw sobie aniołka i staruszka
gra się tak:
podstawiasz staruszkowi nogę że wyrżnie mordą o bruk
aniołek spuszcza główkę
dasz staruszkowi 5 groszy
aniołek podnosi główkę
stłuczesz staruszkowi kamieniem okulary
aniołek spuszcza główkę
ustąpisz staruszkowi miejsca w tramwaju
aniołek podnosi główkę
wylejesz staruszkowi na głowę nocnik
aniołek spuszcza główkę
powiesz staruszkowi "szczęść Boże"
aniołek podnosi główkę
i tak dalej
potem idź spać
przyśni ci się aniołek albo diabełek
jak aniołek wygrałeś
jak diabełek przegrałeś
jak ci się nic nie przyśni
r e m i s

22:39, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (6) »

Od lat cierpię na bezsennność. Bywają często noce, kiedy do drugiej trzeciej rano przewracam się z boku na bok. Na początku myślałam, że to może wina moich problemów z tarczyca. Ale nie, endokrynolog zaprzeczył, żeby to miało wpływ, a inni lekarze potraktowali mnie jako egzaltowaną pannicę, bo przecież jednak śpie te parę godzin snu, więc nie jest tak źle.

Czasami udawało mi się zasypiać wcześniej, jeśli miałam cięzki męczący dzień. Bywały okresy, że udawało mi się zasypiać już po godzinie. ale nawet wtedy gdy tylko była pełnia, nie spałam do świtu. Próbowałam wielu naturalnych sposobów. Unikałam proszków na sen. Zawsze mama mi nadawała, żebym nie brała, bo można się łatwo uzależnić.

Ostatnio znów nie mogę spać. W wakacje pracowałam, musiałam wstawać o szóstej. Spałam po 3-6 godzin dziennie, męczylo mnie to bardzo, ale oczywiście sen nie chciał mnie wcześniej morzyć. Tylko jak poszłam na urlop, to pierwszego dnia położyłam się na drzemkę kolo 17 to spałam do samego rana, 15 godzin, taka byłam wykończona.

No i wczoraj poddałam się i poprosiłam w aptece o jakiś łagodny proszek na sen. Przeczytałam w instrukcji, żeby brać jedną dwie tabletki. Wzięłam jedną, bo na mnie wszystko dobrze działa, więc nie chciałam przesadzać. Zasnęłam dość szybko, chyba po pół godzinie. I obudzilam się dziś po jedenastej. Nie słyszałam budzika. Wyspałam się, ale o tej porze to ja powinnam byc na uczelni, a wcześniej przed zajęciami wstąpić do biblioteki i do księgarni kupic podręczniki do francuskiego. Zdążyłabym na upartego na francuski (ostatni), ale bez książek nie opłacało się iść ( a nie zdążyłabym kupić). Masakra. Chyba jednak za bardzo zadziałało. Może powinnam kłaść się wcześniej i załatwić sobie budzenie przed kogoś, to może bym wstała wcześniej po tej tabletce.

Ale w życiu tak nie zaspałam. Kurde, a miałam nie robić sobie nieobecności już na początku semestru. Potem będę musiala się pilnować.;/

No i teraz w domku, posprzątałam wszędzie i robie gulasz na obiad:)

wtorek, 14 października 2008

Są we mnie dwie natury..

Jestem osobą wierzącą. Katoliczką. To nie tylko chodzenie do kościoła i klepanie różańca. Wierzę w to, że On jest, że nie jestem Mu obojętna, że ma wpływ na mój los. Że nic nie dzieje się bez przyczyny. Że cierpienie jest po coś, ze jest ono nieodłącznym elementem ludzkiego życia. Że ono też jest potrzebne.

Ale ciężko mi się ostatnio modlić, skupić się. Myśli rozbiegane, pędzą w różne strony. Moja wiara jest w takim zawieszeniu. Nie, nie wątpię. Od wielu lat nie zwątpiłam, nie złorzeczyłam Mu, nawet gdy walił mi się świat na głowę, gdy traciłam bliskich. Pytałam tylko Czy naprawdę to musiało się stać i Boże dopomóż. Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno. Zawsze ptem się zdarza coś, co mi pomaga, co pozwala mi wyjść z trudnej sytuacji. Życie mnie doswiadczyło, ale miałam też sporo szczęścia.

Mój problem wiary, miłośći jest związany z czystością. Nie dotrwałam do ślubu. Robiłam to z kimś kogo kochałam, teraz zrobiłam to z kimś kogo nie kochałam.

Mogłabym pójść do spowiedzi, wyklepać to. Może dostałabym rozgrzeszenie. Ale czy to byłaby pełna spowiedź? Jak na razie, nie żałuję tego co zrobiłam. A ukrywać to?

Dlaczego Kościół tak tępi stosunki przedmałżeńskie? Przecież to prywatna sprawa, kto z kim śpi. Ludzka natura buntuje się przeciw celibatowi. Ja np nie jestem w stanie żyć w celibacie kilka lat. No może i jestem, ale nie bardzo chcę.

Jeśli ma się kogoś kochanego, to się go pragnie. Zwłaszcza jeśli ta osoba ciągle jest przy Tobie, całuje, działa na Ciebie. Potrzeby fizyczne też mają swoje znaczenie.

No dobrze, a jeśli nawet wytrwałabym w celibacie, to skąd mam wiedzieć na kogo trafię? Bo można na nudziarza w łóżku- parę standardowych pieszczot, włoży, spuści się, wyjmie i pójdzie spać. Na cholerę mi taki mąż. Albo totalny egoista, którego nie obchodzi kobieta, tylko jemu ma być dobrze. Albo taki co lubi sado maso.Na ogół spokojny, miły, a w łóżku się podnieci dopiero jak wleje kobiecie lub gdy jest ona związana. Sorry, ale nie chciałabym być bita, czy wyzywana od dziwek i suk. Przecież to nawet wstyd się komuś poskarżyć. Albo mozę trafić się gość, który do tej pory się tylko onanizował i potrafi dojść tylko podczas masturbacji. Upokarzałoby mnie to. I potem całe lata w frustracji seksualnej, no bo skoro przysięgałam mężowi, że będę z nim do końca życia, to nie rzucę go tylko dlatego, że jest kiepski w łóżku.

Wolałabym najpierw sprawdzić. Nie od razu oczywiśćie. Najpierw zobaczyć jaki ma charakter, wygląd, zachowanie, sposób na życie. Poznać, polubić, pokochać. A potem sprawdzić.

Nie polecam puszczania się. Lepiej to robić z miłości. Ale tego podobno też nie można robić- przed ślubem. Więc co???

sobota, 11 października 2008

Panie naucz mnie milczeć

naucz milczeć mój język

i moje wargi

Naucz milczeć moje serce

Naucz mnie nie odpowiadać

na żle postawione pytania

i fałszywe oskarżenia

Naucz mnie milczeć

nawet kiedy mówię

Naucz mnie milczeć

kiedy chcę krzyczeć

kiedy milczenie boli

Naucz mnie nie skarżyć się

nie mówić o zmienności życia

jak ciężkie ono

jak mało w nim wszelkiego sensu

Naucz mnie sensu milczenia

i milczenia sensu

Naucz mnie abym i w śmierci milczał

bo są tacy których śmierć

krzyczy zawczasu do samego nieba

Naucz mnie modlitwy

która jest tęsknotą

i o nic nie prosi

Naucz mnie milczeć

zwłaszcza wobec tych

których kocham

niech nigdy słowo

od nich mnie nie rozdzieli

Naucz mnie milczenia

chorego zwierzęcia

milczenia chmury deszczu trawy

milczenia wieczoru i nocy

milczenia dobroci

i wdzięczności

Panie naucz mnie milczenia snu

milczenia wszystkich moich umarłych

Naucz mnie Panie

swojego

najgłębszego milczenia

Anna Kamieńska

21:16, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (6) »
piątek, 10 października 2008

Wszystko mnie nudzi. Total wqurw.

A jeszcze spać nie mogę.

Powiedz dlaczego na świecie

tak dziwnie plotą się sny

I zawsze ktoś za kimś tęskni

I zawsze ktoś za kimś śni

I czemu szczeście ucieka

Gdy zdaje się blisko być

I człowiek wciąż musi czekać

I ciągle w tęsknocie żyć.

Być szczęśliwym? Cóż to znaczy? Czym jest szczęście? To stan pernamentnego zadowolenia. Że wszystko jest ok, wszystko super super super. We wszystkim się układa, marzenia się spełniły, nic więcej do szczęscia nie trzeba.

Pomyślałam wcześniej, że tak naprawde to chyba nikt nie jest szczęśliwy. Temu brakuje tego, temu tamtego, ten ma taki problem, ten taki. Ja tez nie czuję się szczęśliwa.Więc załamka. Bo co. Ludzie gonią za szczęściem, a jeśli nawet je złapią za ten przysłowiowy ogon, to ono umyka, jest przelotne.To po marzyć?

Spytałam się mojego dwunastoletniego brata Młody, jesteś szczęsliwy? Oczy zrobił wielkie, ale powiedział, że jest. Niczego ci nie brakuje do szczęścia? On mówi, że owszem, ale cieszy się tym co ma. W sumie ma rację. Chłopak jak chłopak, ładny, zdrowy. Ma oboje rodziców, nie kłócą się. Głodny nie chodzi, ubrać ma sie w co, dach nad głową ma. Uczyć się nie lubi, ale ma dobre oceny, w szkole go lubią, ma komputer, na którym może sobie grać, hobby fajne- judo, w którym odnosi sukcesy. Na dziewczyny za młody jest, więc nie cierpi z miłości. Szczęsliwy jest. No, ale sobie myślę, to tylko dzieciak gada. Poszłam do kuchni, mama siedzi z mężem nad rachunkami. Mamo, jesteś szczęsliwa? -No jestem. Do szczęścia mi trzeba- zdowia mojego i moich bliskich, zgody w domu i pracy. To wszystko mam. Mam was, mam za co zapłacić te rachunki, mam na jutro na chleb, ładny płaszcz na jesień, a mąż przyniósł kilo śledzi na kolację. Jestem szczęsliwa. Spytałam Męza, odpowiedział, że zależy kiedy. Ale nie wnikałam w to. Jedna przyjaciółka napisała, że jest- ma mamę przyjaciół i nie chodzi głodna. Druga, że jest bardzo szczęśliwa (zakochana i ogólnie się jej układa). Trzecia, że nie bardzo, bo mimo, że dużo ma, to wraz nie jest. Ale to już oddzielna sprawa. Przyjaciel napisał, że jest mu ok. No to ja juz myślę, że każdy jest szczęsliwym, tylko trzeba zdać sobie z tego sprawę.

Że szczęściem jest żyć, że uśmiechem losu są przyjaciele, że dobrze mieć rodzinę, patrzeć w niebo, słyszeć, biegać, mieć na chleb, móc się rozwijać, mieć normalny dom itp. A ci, co tego nie maja? Ci, co nie czują się kochani, ci chorzy, niepełnosprawni, biedni? Ci tym którym los rzuca pod nogi kłody? Czy może być szczęsliwym człowiek, który stracił kogoś bliskiego? Czy o tego bliskiego się boi?

Mi brakuje tylko miłości.

A Ty? Jesteś szczęśliwy?

Tomek napisał w nocy, że nie może się ze mną spotkać.

Nie wiem, czy chodziło mu o dziś czy w ogóle.

Nie odpisałam.

Jego strata.

czwartek, 09 października 2008

Wczorajszy i dzisiejszy dzień podbudował moja wiarę w siebie, wiarę w mój seksapil:).

W klubie było super. Byłam tam pierwszy raz. Świetna atmosfera, muzyka dobra, było gdzie posiedziec i pogadać, spotkałam mnóstwo znajomych. Trochę za dużo piwa, ale zbyt pijana nie byłam:P. W ogóle to ja ładnie wyglądałam:). To też ważne. No i tańce, flirty.. Aj:) Zobaczymy. Dziś za to na przystanku zerkał na mnie taki gość. Potem w autobusie się do mnie przysiadł, zaczął gadkę, normalnie mnie podrywał hihi. Ma plus za śliczny zapach. I przystojny też, ale chyba młodszy. Ale nie na pewno.Ja kobieta:)

Ja wiem,że głupio gadam, ale jest mi po prostu miło. To nie jest zupełnie tak, że jestem samotna, bo nikt mnie nie chce. Wolę byc sama niż być z kimś, kto mnie nie kręci.

 

 

środa, 08 października 2008

Oczywiście nie udało mi się załatwić wszystkiego, co miałam załatwić. Z sis byłyśmy na zakupach, kupiłyśmy dużo rzeczy, co tak bardzo nie trzeba, wydałam kupe szmalu niewiadomo na co.. Niby piękny dzień, a strasznie mnie głowa bolała. Spałam troszkę w ciagu dnia. w międzyczasie czytałam (jak skończe czytać to spiszę złote myśli z tej książki- jest genialna), rozmawiałam z mamą (pierwszy raz w nowej pracy była, ale zadowolona jest:))

Teraz piję kawkę i ruszam do klubu, u nich otwarcie roku akademickiego:). Umówiłam się tam z połową mojej grupy, więc powinno być fajnie:):)..

Mam temat na następną notkę, troche bedzie filozoficznie, na temat damsko-meski, ale chwilowo czasu mi brak.

wtorek, 07 października 2008

Ciągle mam nieodparte wrażenie, że czegoś zapomniałam, że coś zaniedbuję. Gorączkowo wysilam swą pamięć, Co to, kto to może być?? Muszę pomyśleć

  • na jazdę zapisać się- jutro.

  • stypendia- kurde wnioski wypełnić dziś i korzystając z braku zajęć jutro zanieść do dziekanatu, jutro czynny,

  • okulista- zapisać się, bo coś oczka szwankują ostatnio. Ale na pewno nie okulary! Jeśli już coś to soczewki,

  • endokrynolog- dawno nie byłam, ostanią wizyte przegapiłam. Upss..

  • wpaść do Rossmana, uzupełnic kosmetyki

  • obiecałam siostrze bluzę kupić- jutro z nią na zakupy pójdę i przy okazji coś sobie:)

  • aaa.. fryzjer się kłania

  • solarium się marzy, może skoczę na parę minut

  • do L. napisać, nie wiem co u niej- teraz

więcej grzechów nie pamiętam

 

 
1 , 2