Tagi
statystyka Marzycielska Poczta.
sobota, 03 lipca 2010

Nie pisałam tak dawno, że aż powinnam przeprosić. Ale czasu kompletnie nie było;/, mimo stałego dostępu do netu. Sesja była ciężka, hardcore. Zaliczenia i exam to jeszcze jeszcze, ale gorzej z pracami zaliczeniowymi. Zazwyczaj jest ze dwie w semestrze było z 5 czy 6. Masakra, bo mnie to bardzo męczy. Nie można napisać pracy na jedną stronę czy dwie, na FP to z kilka co najmniej trzeba, a ja muszę przemyśleć temat, poszukać bibliografii, wypożyczyć książki, przeczytać, wybrać co się przyda, co zacytuję, zacząć pisać, napisać, zastanowić się co po kolei, dużo cytować (ale nie za dużo) i jeszcze te przypisy. Wydrukować, oddać i jeszcze nie wiesz czy zaliczysz. Na jedną pracę potrzebuję około dwóch tygodni, czy nie więcej jeśli nie mam weny. A w międzyczasie bieżące zajęcia, przygotowywać sie do nich, czytać lektury, artykuły, przygotowywać się do egzaminów i prowadzić studenckie życie- znajomi, imprezy, dom, rodzina, zakupy, wyglądanie ładnie:) i hobby. Ale dała radę i sporo piątek:).

Ostatni egzamin był w czwartek 24ego i ciągle w biegu, nie mam kiedy odpocząć. W piątek jeszcze wpisy, oddawanie książek do bibliotek i do dziekanatu indeks. W sobotę i w niedzielę i w poniedziałek byłam w Toruniu u Izy. Wtorek - załatwianie praktyk, pakowanie się na stancji i szykowanie się do przeprowadzki do mamy i wiadomość, że czwartego lipca mam jechać do Niemiec! W środę spotkanie na chwilę z Martą, i dzień z młodszą sister i ladies night z Beatą i Joanna była. Czwartek - przeprowadzka, Beata mnie przywiozła z całym majdanem. Została na całe popołudnie i akurat Adam przywiózł do nas Marysię, moją chrześniaczkę. Mała na początku wstydziła się Beaty, a później jak się zaprzyjażniły, to aż miło było patrzeć. Piątek i sobota pakowanie, robienie zakupów ostatecznych. Dziś w końcu pierwsze wolne popołudnie, bo postarałam się wcześnie spakować. Odwiedziłam babcię, gadam z mamą i z Kasią, teraz jeszcze na gg z Izą.

Tyle mam jeszcze do powiedzenia, ale już czasu nie mam;/. To. że życie towarzyskie mi się rozwinęło, że dużo rozmawiam, że kręcą się ludzie wokół mnie. Faceci też. Czuję się atrakcyjnie. I inteligentna. Bardzo dużo piątek mam i czuję się doceniana jak studentka. Jeszcze to, że mój ojczym wrócił do domu, wbrew woli mamy, ale nie może go wygonić, bo przecież to też jego dom. Come back po roku.. To, że u Izy było bardzo fajnie i że jak bardzo lubię jej babcię. I że widziałam jak moja koleżanka zdradza swojego chłopaka i jak mi głupio mi wobec K. I zaskoczenie, że ona uważa, że całowanie się, lizanie i obmacywanie się z innym to nie zdrada. I to, że rozgdałam się ostatnio. I w ogóle. Długo długo by pisać.

Do Niemiec jadę jutro, a wrócę w sierpniu pewnie, nie wiadomo jeszcze którego. Więc długa przerwa będzie. Trzymajcie się kochani.