Tagi
statystyka Marzycielska Poczta.
wtorek, 30 czerwca 2009

Pracowicie. Prawie cały czas coś robię. No i dobrze, Ruch fizyczny się przyda, a na działce i w domu zawsze jest dużo zajęć.

Z mamą spędzamy razem czas. Coraz bardziej widać, że jestem jej partnerką, przyjaciółką. Dobrze, że przyjechałam. Zmobilizowałam ją, podniosła się z dołka. A nawet wyrywamy się z motyką na słońce... Załatwiłyśmy dach na dom, bo przecieka. Blacha, robotnicy- to wszystko kosztuje, ale trzeba, musimy, damy radę. Abym tylko pracę miała! To będzie łatwiej.

A jutro Iza przyjeżdza. Kochana siostra! Doczekać się nie mogę:)

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Dziś ostatni wpis do indeksu, zaliczyłam piątkowy najgorszy egzamin:). I już wakacje:). Przyjaciel mi dziś życzył, by zdarzyło się coś wyjątkowego w ten czas. Postaram się, by właśnie- żeby było wyjątkowo. Będzie!

Na razie w domu, do środy. Żle się dzieje z mamą. Muszę pomóc, muszę być.. Ale ujdzie, bywało gorzej.

I pogoda piękna:)

niedziela, 28 czerwca 2009

Pomieszalo się. Z G nie chcę być, nie będę. Nie ufam, nie jest zupełnie w porządku. Niby jest cały czas, niby pisze, niby się wczoraj spotkaliśmy. Ale jakieś smsy do innej (niby kuzynki), dowiedziałam się, że chwalił się kolegom, że u mnie spał i że niby był seks (nie było!). Trochę to wszystko nadwerężyło moja zaufanie, i tak w ogóle to mam dość wszystkiego. Pisał jeszcze dziś, że mnie lubi, że możemy jeszcze pogadać na spokojnie, ale...

Nie mam czasu.

Płakać nie będę.

Ogólnie fajnie, już po ostanim egzaminie:). Sielanka niemal, duzo spotkań towarzyskich, nadzieja na inne ważne spotkanie. Ania wróciła z Irlandii, dużo dobrych rozmów z nią. Z innymi też.

sobota, 27 czerwca 2009

 

Bo życie jest czasem do dupy!

 

Ale czasami jest fajnie:).

 

P.S. Wymyśliłam jeszcze parę innych rzeczy, ale nie mam siły pisać.

czwartek, 25 czerwca 2009

Poszukiwanie pracy wciąż. Dużo na stałe szukają, sezonowe często zaklepane, a w moim mieście ogólnie nie ma zbyt wielkiego wyboru. Dziś byłam na rozmowie w sprawie pracy, ale tylko się wkurzyłam. Firma transportowa poszukuje kobiet do sprzątania. W ogłoszeniu pisało, że na pół etetu. Pomyślałam, że super, może zostanę tam na rok akademicki, w następnym semestrze mam tylko 6 przedmiotów. Okazało się, że to praca na drugą zmianę, codziennie, tylko piątki wolne. Płaciliby 970 zł... Niedużo.. Może jeszcze bym się zgodziła na wakacje, ale to też nie bardzo. Ani nigdy wyjść wieczorem, nic szczególnie zaplanować, w ciągu roku akademickiego nie dałabym rady. I jeszcze teksty tej baby, z którą rozmawiałam. O kierowcach, którzy są tam zatrudnieni, że to zwierzęta i pokazywała mi ich szatnie i łazienki "to chlew, po prostu chlew". Nie było tam czysto, ale trochę szacunku... Zatrudnili niedawno już kogoś, ale ona nie jest zbyt bystra (sprzątaczka musi być bystra?). Ogólnie pogadałyśmy, powiedziałam, że zostawię cv i gdyby zwolnili tamtą panią, żeby do mnie zadzwonili. Jak do tej pory nie znajdę pracy, to może pójdę. Żeby chociaż soboty wolne i poranna zmiana...

A i na koniec, ta pani popatrzyła na mnie, że ładna i miła jestem, i powiedziała, że ona nie radzi sobie z sprzątaniem w domu i czy bym nie przychodziła do niej raz w tygodniu. Ja mówię, że czemu nie (zawsze wpadnie parę groszy). To jak najniższa dniówka wynosi 43 zł, to płaciłaby mi 45 zł. Ale muszę porządnie sprzątać! I powinnam być wdzięczna za propozycję, bo ona byle kocmołuchowi tego nie zaproponuje! Kuźwa.. Zero szacunku. Nie wiem, jak będę zdesperowana, to pójdę, ale kurde..

Ogólnie jestem zmęczona. Wory pod oczami, bolące mięśnie i stawy. Ta sesja mnie dobija. Jeszcze jeden egzamin- najgorszy i po wszystkim. Zastanawiam się, czy nie przełożyc go na wrzesień, ale pójdę jutro, może akurat się uda, Widać, że jestem zmęczona, bo coraz gorzej mi idzie. Coraz już tróje wpadają, choć na początku same piątki i czwórki z plusem. A teraz czwórczyny i tróje. Ech, mieć to za sobą.

Z G. się pokomplikowało, wmieszały się osoby trzecie. Okazało się też, że mam wroga, który postanowił udowodnić, że nie jestem taka święta, za jaką się uważam... W tej chwili przestałam ufać trzem osobom, mam powody, by te zaufanie ograniczyć. Ale staram się nie przejmować i poczekać, jak to się wszystko dalej potoczy. Sumienie tak czy siak mam czyste.

wtorek, 23 czerwca 2009

Jeśli nie uda mi się znaleźć pracy na wakacje, bedzie cienko.

Nie chcę wracać do domu. I to z podkulonym ogonem.

niedziela, 21 czerwca 2009

Niektórzy to powinni się leczyć! Psychicznie! Wkurwił mnie kumpel. Przyszedł niezapowiedziany, na doczepkę do koleżanek, były jednej z nich. Głupie teksty, zachowanie jeszcze gorsze. Powiedziałam, żeby zachowywał się normalnie, bo go wyproszę. To obraził się, powiedział, że wyjdzie sam. A potem sms że jestem idiotką, że zazdroszczę tej koleżance, że on ją kocha itp.

Wkurw!

Niech spierdala!

sobota, 20 czerwca 2009
czwartek, 18 czerwca 2009

Trochę żałuję, że nie mam komputera na stancji. Często przychodzi mi myśl do głowy, a nim się dorwę do netu, to ulatuje. A i tak nie tak rzadko zaglądam.

Dziś rano pomyślałam o domu. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że ważne domy, to takie, które pozwalają śnić. Choć szczęśliwsza czuję się żyjąc tak jak teraz i nie chcę wracać, to jednak.. Tylko w rodzinnym domu, w swoim pokoju najlepiej mi się śpi. Zasunięte ciemne rolety, wielkie łóżko , swojska kołdra, ulubiona poduszka i spokojnie twardo mogę przespać 10-12 godzin. Mój rekord to 16;D. A na stancji ciężko mi się zasypia, budzę się często i wstaję zmęczona. Ale tak to ujdzie. Da się przeżyć. Od czasu do czasu jeżdzę do mamy spać;).

środa, 17 czerwca 2009

Tak, poznałam go na imprezie w sobotę. Kolega kumpla. Przechodząc koło niego zagapiłam się w jego oczy, że nie zauważyłam, kto koło niego stoi. A stała Wielka Ka ze swoim chłopakiem! Tyle, że odwróceni tyłem. Dopiero jak wracałam, to spojrzałam z kim on stoi i radość spotkania, bo wcale nie spodziewałyśmy się w tym klubie spotkać. Zaraz zeszłam na dół, do znajomych, z którymi przyszłam na imprezę. Poprosił Adriana, by nas zapoznał, zagadywał, świetnie nam się rozmawiało. Brązowe oczy, brunet, starszy jak lubię . Dobrze zbudowany, ładnie się ubiera, zajebiście pachnie. I fajny. Zaprzyjaźnił się z moimi znajomymi. Miałam trochę problemy w weekend, to zaopiekował się, zaradził, próbował pomóc w czymś innym. Bardzo mi się to spodobało. I okazało się, że mamy sporo wspólnych znajomych.

Nie jest nieśmiały, ale nie nachalny. Szanuje mje zdanie i poglądy. Spotkaliśmy się też w niedzielę i w poniedziałek. Bo musiał wyjechać na delegację, wróci w nast. piątek, chciał się pożegnać.

Nie tęsknię, bo nie znam go jeszcze dobrze. To tylko bardzo miły weekend. Wreszcie fajna niedziela:).

Powiedziałam mu o czymś ważnym dla mnie, czego się wstydzę, a nie mam na to wpływu. Ale nie zraziło go to, zachował się miło, powiedział, że się domyślił. I dalej chce utrzymywać kontakt, mówi o spotkaniu, planuje co będzie jak wróci.

Zobaczymy. Nie ufam mu jeszcze. Nie jestem zakochana, choć chemia jest. Dużo myślę o kimś innym, jest inna relacja bardzo ważna dla mnie. Wczoraj go zobaczyłam, to cały dzień buzia się śmiała. I to za nim tęsknię.

Który bardziej się postara?

A tak to jeszcze chciałam się pochwalić, że mam prawie same piątki i czwórki:). Jeszcze trzy zaliczenia- dwa egzaminy i kolokwium i będzie po wszystkim.

A po pierwszym lipca przyjeżdza Iza:):):):).

wtorek, 16 czerwca 2009

Poznałam kogoś:).

 

sobota, 13 czerwca 2009

O wow idę na imprezę. Z parą przyjaciół, ale może będzie fajnie:)

Jakie to wszystko głupie jest. Czemu ludzie są tacy pokręceni i ciągle nieszczęśliwi?

Jak ważna jest lektura! Jak książki mają duży wpływ na nastrój! Czytam Pałubę Irzykowskiego, wcześniej jego Sny Marii Dunin. Muszę. Chore to wszystko, czasami się boję, czasami robi się przeraźliwie smutno i beznadziejnie. Jak czasami chciałoby się poczytać coś lekkiego lub pozytywnego, dodającego sił i otuchy. Ale czasu brak, siła wyższa. I jeszcze wątki jak w horrorze, na którym normalnie wrzeszczałam ze strachu. Niby podobno bywają gorsze filmy, ale Krąg wywarł na mnie szczególne wrażenie i trup kobiety wychodzącej ze studni długo mi się śnił. I teraz to mi się przypomina. Aj, nieprzyjemnie.

Ale w wakacje będę czytać, co tylko mi się podoba:).

czwartek, 11 czerwca 2009

Czas ucieka mi między palcami. Już połowa czerwca, a ja wcale nie cieszę się tym, że jest tak pięknie zielono. Niebardzo jest z kim i jak. Dużo nauki, dużo snu.

Ogólnie mam wrażenie, że moje życie to sen. Śnię, marzę, myślę. Czy śpię czy nie, na zajęciach, w autobusie, idąc ulicą czy leżąc w łóżku. Tęsknię, pragnę. Nie mam wpływu dużego, czasami ręce mi opadają. Tak chciałabym...

 

http://marcinleniart.wrzuta.pl/audio/5cOrGtnJBFy/

niedziela, 07 czerwca 2009

Niedziele są dla mnie ostatnio pechowe. Rzadko się zdarza bym miała w tym dniu dobry nastrój. A to nudno, a to dołek, a to problem. Na ten weekend zostałam na stancji. Zresztą- kolejny weekend kiedy mnie nie ma w domu. Odoczywam. Może zatęsknię.

Zaraz pójdę do kościoła. Znów się modlę. Choć i wiele zwątpienia, samotności, cichej rozpaczy, to jednak mi lepiej.

sobota, 06 czerwca 2009

Skasował mi się taki długi wpis! Kuzwa, nie chce mi się pisać jeszcze raz. Sorry.

wtorek, 02 czerwca 2009

Bez zmian.

 

Lecz nie gorzej:)