Tagi
statystyka Marzycielska Poczta.
środa, 31 marca 2010

Kurde, coś mi zdrówko plajtuje ostatnio. To to, to tamto, od dłuższego czasu się zbiera, a dziś to czułam się koszmarnie. Rano pójdę do lekarza, poproszę o komplet badań, sprawdzę co ok, a co dolega.

Choć z drugiej strony- wynajdą mi jakąś chorobę i będę musiała się leczyć. A nie mam czasu. Ale czuć się dobrze bym chciała.

O mamę się martwię.

poniedziałek, 29 marca 2010

 

Od rana mam dobry humor;)

A Facebook mi mówi, żebym kupiła sobie coś, na co mam od dawna ochotę. Ale co? Tyle rzeczy.. Buty na obcasie;)

niedziela, 28 marca 2010

Weekend w domu, u mamy. Trochę mi się już chciało, dawno nie byłam. Mogłoby byc lepiej, bo wraz często siedzę sama, ale w mieszkaniu na stancji bym całkiem zwariowała. A tak to czasem mam się do kogo odezwać. Żałuję tylko, że więcej nie spacerowałam, nie dotleniłam się, głowa mnie boli.

Wkurza mnie coś. Jeden mi pisze, że mnie kocha, drugiemu się podobam podobno, całuje mnie itp, a nie mam z kim na spacer wiosenny pójść. Kurde.

Poszukam trzeciego:).

A w domu spokojnie, w miarę pozytywnie. Mama tylko ciągle przemęczona, znalazła pracę, ale kiwają ją w niej i codziennie musi, a płacą średnio, a raczej kiepsko. Mówi, że nie da rady tak tyrać. A tatuś poszedł w siną dal.. Chciałabym, żeby miała normalną fajną pracę, dobrze płatną, by się tak nie martwiła. Ode mnie pieniędzy nie chce przyjmować, zresztą widzi, że też miewam cienko. Ale to już jest moja wina, w marcu kasa rozeszła mi się na głupoty, muszę się teraz bardziej pilnować, kontrolować wydatki, no i mniej alkoholu! Obiecałam sobie, że w kwietniu będę codziennie podliczać wydatki. Miewałam mniej kasy i też dawałam radę.

Byłam u babci, spotkałam się z koleżankami, pogadałam z siostra i z bratem, pośmialam się. A ciotka mi powiedziała, że laska się ze mnie zrobiła;D. No czas najwyższy;). Nie tak źle było. Wracam jutro rano.

 

czwartek, 25 marca 2010

Złoszczę się na siebie, bo często chlapię niepotrzebnie językiem. Kiedyś często, głupio. Teraz mniej i nikogo nie ranię. Ale czasem zapominam i gadam rzeczy o których inni nie muszą wiedzieć. Że za bardzo się otwieram, mówię, tłumaczę się, opowiadam. Choć powinnam się zamknąć i nie ufać osobie, której to mówię. Postanowienie na wiosnę- mniej mówić, więcej słuchać i z niczego się nie tłumaczyć!

wtorek, 23 marca 2010

W sobotę z T było fajnie, miło, sympatycznie, jak zwykle. Czas bardzo szybko minął. Weekend ogólnie spokojny, tyle, że w niedzielę rano akcja z właścicielką mieszkania. Trochę głupio wyszło, ale nie czuję się winna. Lotto mi. Fajnie na tej stancji, ale jak mam umowę do czerwca, to nie będę jej przedłużała. Poszukam coś nowego. Bo tu już się zadomowiłam, czuję się jak u siebie i tak podświadomie traktuję jako swoje terytorium. A nie jest moje, mimo wszystko. A nowe miejsce, nowi ludzie nie zaszkodzą. Aby gorzej nie było.

A co do T to nie wiem co dalej, raczej nic z tego nie będzie, wiem to już na pewno, tyle, że miło jest. Pewnie się jeszcze spotkamy, ale szukam dalej.

A póki co- piszę piszę i czytam. Dużo prac w tym roku do napisania mam.

niedziela, 21 marca 2010

 

Kiedy wspomnę
pieszczotę twych rąk
nie jestem już dziewczyną
która spokojnie czesze włosy
ustawia gliniane garnki na sosnowej półce

Bezradna czuję
jak płomienie twoich palców
zapałają szyje, ramiona

Stoję tak czasem
w środku dnia
na białej ulicy
i zakrywam ręką usta

Nie mogę przecież krzyczeć

Małgorzata Hillar

Jest czekaniem
na niebieski mrok
na zieloność traw
na pieszczotę rzęs

Czekaniem
na kroki
szelesty
listy
na pukanie do drzwi

Czekaniem
na spełnienie
trwanie
zrozumienie

Czekaniem
na potwierdzenie
na krzyk protestu

Czekaniem
na sen
na świt
na koniec świata

Małgorzata Hillar


Pod dotknięciem
płonącej zapałki
twoich palców
wybucha płomień
tak gwałtowny
jakby w samym piekle
się narodził

Niepohamowany
wciska się
w najdrobniejsze szczeliny
pod paznokcie
pod powieki

Żywioł
nie do ujarzmienia
huczy
pod gorącym niebem
skóry

Jeszcze chwila
a rozsadzi
zaciśnięte źrenice
i wybuchnie
oszalałe morze pożaru

Jeszcze chwila
a rozerwie
niebieskie strumienie
nerwów
i zacznie się
potop ognia

Jeszcze chwila
a
Wtedy
zanurzasz się
we mnie
jak w płonącej rzece

Małgorzata Hillar

17:29, aniolek_ola , Erotycznie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 marca 2010

No zobaczymy co z tego będzie. Ten weekend to ostatnia szansa dla niego, żeby się wykazać.

Mówi, że mu zależy, tylko że naprawdę ma kłopoty, dużo pracy, że nie ogarnia. I że nie chciałby zerwać naszej znajomości. I żebym się tak nie denerwowała. Mieliśmy kiedyś taki temacik o rozstaniach, jak kto zrywa, jak z nim zerwano, o znajomych itp.
Umówiliśmy się, że jak jedno będzie miało dość, to powie drugiemu, że koniec, że ważna jest szczerość. Ja obiecałam i on obiecał. I właśnie w tygodniu mi przypomniał o tym, że on pamięta i że nie zrywa i prosi, żebym ja nie kończyła tego, co się jeszcze na dobre zaczęło. Powiedziałam, że to tylko słowa. A on- że będą czyny.

Nie wiem, nie wiem, podchodzę do tego sceptycznie. Ale na luzie.

piątek, 19 marca 2010

Na głupoty czas marnuję, nic mi się nie chce i naprawdę nie chce mi się tego zmieniać.

Czas przecieka mi między palcami. Jakbym na coś czekała.

czwartek, 18 marca 2010

Chciałabym, żeby ktoś się o mnie starał. Tak porządnie. Żeby mu zależało. żeby wiele zrobił i żeby starał się ładnie.

Może nie jestem warta?

 

Nie mam siły na nic. Słucham muzyki dużo przeróżnej i robię wszystko, by nic nie robić.

 

Dużo bym spała ostatnio. I sporo wyluzowałam. Chodzi o kwestię chodzenia na zajecia. Chodzę głównie na te, co uważam, że warto. A parę wykładów.. Wrrr. I tak zaliczę.

Oczywiście wszystko w ramach rozsądku.

 

Chętnie bym zmieniłam promotora. Nie mogę się z nią dogadać, z tą babą. Stara i pierdolnięta. Sytuacje niektóre to mnie osłabiają, może później opowiem. Bo np lubię temat mojej pracy magisterskiej, interesuje mnie, wiem co bym chciała napisać. Ale ona większość to neguje, a gdy próbuję dyskutować, to się złości bym poszukała innego promotora. A gdy spytałam o wskazówki w takim razie, to nic mi nie powiedziała konkretnego. Tak nie, bo nie.

Głupia prukwa.

A zaraz muszę do niej iść. Ech!

 

 

środa, 17 marca 2010

 

Jest mi kurwa samotno. Cicho, smutno, melancholijnie dziś.

I jeszcze uświadomiłam sobie dziś, że jestem "kobietą-bluszczem". Żal.

I osłabiają mnie niektórzy ludzie. W małych i dużych sprawach.

I żal mi ich.

Aniele Boży, Stróżu mój
Ty zawsze przy mnie stój
Nie praw mi tylko kazań
Nie powtarzaj w kółko
Że zbyt długo śpię
Za dużo pracuję
Wciąż jestem sama
Choć sama nie sypiam
przymknij czasem oko
Na kłamstwa w tak zwanej dobrej wierze
Nie mówienie dzień dobry dewotkom
Leżącym krzyżem przed telewizorami
Na papierosa przed snem
Rano, wieczór, we dnie i w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy
Gdy znów coś uda mi się spieprzyć
Gdy za głośno przeklinam
zbyt mocno pokocham
kiedy znów najpierw zrobię a później pomyślę
strzeż duszy i ciała mego
szczególnie gdy za dużo wypiję
podniosę rękę na silniejszego
naiwnie znów komuś zaufam
i zaprowadź mnie do żywota wiecznego
i…
daj mi święty spokój
amen

Paulina Peciak

21:28, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (2) »

Lubię jeść śniadania w miłym towarzystwie;)

poniedziałek, 15 marca 2010

Kobieta Nieprasująca poleciła pewien artykuł, o kobiecej furii. O tutaj jest:

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,33645.html

A poruszyła mnie końcówka tekstu. Wkurza mnie to, ale takie stereotypowe myślenie jest często praktykowane.

...dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie. A w szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce. Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna. Gdy się cieszy, to się wygłupia albo jest pijana. Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy kimś się zainteresuje, to się puszcza. Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi, to jest bezwstydna. Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie, czego chce. Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna. Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką. Jeśli chce być kimś - to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą. Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana.Wtedy też będzie wiedzieć, że gdy dostaje furii - to jej się tylko tak zdaje. W każdym razie, może być pewna, że nie ma żadnych prawdziwych powodów do gniewu i powinna udać się po poradę do psychoterapeuty.

 

Wrrrr...

 

 
22:26, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 marca 2010

Z Martusią moją mamy mnóstwo śmiesznych rozmówek, tekstów, gadek. Jak świetnie się nam żartuje, jak podobne mamy poczucie humoru, jak się rozumiemy! A potem pękamy ze śmiechu.

Jak dobrze, że Ona jest:)

sobota, 13 marca 2010

Z tym nowym T. to niewiadomo co. Dawno się nie widzieliśmy. Niby jest mowa o następnym spotkaniu, że w niedzielę może, że chciałby się przytulić. Wiem, że ma kłopoty, pracy dużo, że musi sporo nadrobić, opowiadał mi o tym. Ale 2 tyg niewidzenia się to już sporo. Skąd mam wiedzieć, co robił w zeszły weekend. Nie ufam mu. Albo co będzie robił dziś? Niby wiem, ma spotkanie z jakimś Rosjaninem i że ten będzie pewnie chciał popić, a T. nie chce jechać po pijaku do mnie. I umówił się z nim dawno.. No dobra.. Ale ja dziś idę na parapetówę, zostałam zaproszona z osobą towarzyszącą. I co, mam zaprosić kogoś innego? To byłaby trochę nielojalność, a z drugiej strony.. Nie jesteśmy parą.

Ale tak czy siak pójdę sama. To imprezka moich przyjaciół, pary, postanowili zamieszkać razem. To będzie typowa posiadówa, studencka, tylko picie i gadanie. Więc na pewno się nie będę nudzić, czy sama czy z nim. A z byle kim iść to po co, to nie wesele.

Tyle, że mam coraz więcej wątpliwości co do tej znajomości. To nie jest to, czego szukam.

Przede wszystkim chciałabym kogoś w miarę młodego, żeby miał dla mnie czas, żeby się starał i żeby mu zależało i żeby był w ogóle fajny. T jest fajny, ale z tą resztą to nie wiem, nie bardzo.

I nie ufam, nie ufam, nie ufam.

piątek, 12 marca 2010

Kupiłam sobie w końcu laptop na stancję. Nie śpieszyłam się wcześniej. Bo po primo- nie miałam za bardzo kasy. A po secundo- dawałam sobie radę bez niego. Bo współlokatorki miały, więc zawsze mogłam skorzystać, dużo bibliotek no i w domu stoi MÓJ komputer. Ale zostawiam go rodzeństwu. A po tertio- to jestem uzależniona od netu. I bałam się, że to wróci jak będę mieć stały dostęp.

No ale musiałam sobie kupić. Trzeba zacząć pisanie pracy magisterskiej, już czas. Do tego potrzebny mi swój komp, nie chcę się tułać po cudzych już. No i jestem głodna kontaktu z ludzmi. Jest real, ale wirtualnych też mi brakuje, no i to droga kontaktu z znajomymi i z rodzinką (Izuś pozdrawiam;) ).

No i mam.

Blog chyba odżyje;)

Pozdrawiam:)

 
1 , 2