Tagi
statystyka Marzycielska Poczta.
niedziela, 28 lutego 2010
Wino, papierosy, dobre jedzenie, pocałunki, szczere rozmowy, zabawa słowami, dużo pytań i odpowiedzi. Z nim wiele rzeczy jest prostych. I jest typowy facet.
środa, 24 lutego 2010
Nie sądziłam, że taka rzecz sprawi mi tyle radości. Byłam wczoraj w miejskiej bibliotece, mam spory kawałek do niej. I zobaczyłam, że mają filię na moim osiedlu. Dziś postanowiłam zajrzeć tam. Okazało się, że to naprzeciwko mojego bloku, po drugiej stronie ulicy. Nigdy nie zwróciłam uwagi, a mieszkam pół roku już na stancji. Wygląda jak normalne mieszkanie w bloku, malutka prawie niewidoczna tabliczka. A w środku... Mnóstwo mnóstwo książek. Niczym nie ustępuje tej głównej siedzibie. Szok. A ja zapylałam po pól godziny wcześniej, ja mogłam minutę. Sporo książek specjalistycznych do moich studiów, niektóre książki w pozostałych bibliotekach są dostępne tylko na miejscu, do skserowania za ciężką kasę. A tu mogę wypożyczyć i za darmo. I jak będzie mi się zapowiadał nudny wieczór- to tylko wyjść, wziąć jakąś interesującą książkę i już miło. Bardzo się cieszę:).
poniedziałek, 22 lutego 2010
Mój ojczym wciąz dręczy moją rodzinę. Dziś rano zobaczyłam w apteczce paczkę leków uspokających. Moja szesnastoletnia siostra i czternastoletni brat też biorą. Nie da się go pozbyć. On nie da się i nikt nam nie może pomóc.
Dawno się tak nikt o mnie nie troszczył. Że nie słowem, a czynem. Czy jestem zdrowa, co jem, czy czegoś mi nie brak, czy mi ciepło, czy nie jestem głodna. Co myślę, co bym chciała, czego oczekuję. Bardzo mi tego brakowało. Dowiedziałam się, że jest starszy, sporo. Nie wygląda na tyle, zaskoczył mnie. Nie przeszkadza mi to, zawsze lubiłam starszych. Tatusiem nie mógłby moim być, więc luz. A na razie- dobrze mi. Dobrze się nam rozmawia i milczy też.
piątek, 19 lutego 2010
Wtedy odezwała się Almitra: „Powiedz nam o miłości.” A on podniósł głowę, ogarnął wzrokiem zgromadzonych, i gdy zapadła cisza, wielkim głosem przemówił: Kiedy skinie na was miłość, idźcie za nią, Choć jej drogi trudne są i strome. A gdy swoimi skrzydłami obejmie was, poddajcie się jej, choć zranić może was miecz ukryty wśród ich piór. I uwierzcie jej, gdy do was przemówi, choć głos jej zniszczyć może wasze sny, jak północny wiatr zawiązki kwiatów w sadach i ogrodach. Bo miłość jak wieńczy, tak i krzyżować was będzie. I chociaż pozwala wzrastać, odrzuca i niszczy to co niepotrzebne. Sięga tego, co w was największe i pieści drżące w słońcu najdelikatniejsze gałązki waszych dusz, Dojdzie też do waszych wczepionych w ziemię korzeni i będzie nimi potrząsać i targać. Jak snopy zboża zbiera was i przygarnia do siebie miłość. A potem młóci, oczyszcza z plew I przesiewa, by odrzucić łuski. Miele na mąkę i jak ciasto ugniata, aż stanie się miękkie. A potem wrzuca w ogień, byście się stali świętym chlebem na uczcie Boga. Wszystko to uczyni z wami miłość, byście poznali tajemnice swoich serc I mogli stać się cząstką wielkiego Serca Życia. Lecz jeśli lękając się szukalibyście w miłości spokoju tylko i rozkoszy, Lepiej dla was będzie wtedy okryć swoją nagość I zejść z wielkiego klepiska miłości, W świat bezbarwny i pusty, gdzie śmiać się będziecie, lecz niepełnym śmiechem i płakać, lecz nie pełnią łez. Bo miłość niczego nie daje, poza sobą i poza sobą niczego nie zabiera. Miłość nie posiada i nie może być posiadana, Bo miłości wystarcza miłość. Kiedy kochasz, nie mów: „Bóg jest w moim sercu”, ale powiedz raczej: „Jestem w sercu Boga”. I nie myśl, że możesz miłością kierować, bo to ona, jeśli cię za godnego siebie uzna, pokieruje twoją drogą. Miłość nie pragnie niczego, poza tym, by się wypełnić. Jeśli jednak kochasz a ciągle jeszcze czegoś pragniesz, pragnij wtedy, abyś: Rozpłynął się w miłości i był jak rwący strumień śpiewający nocy swoją pieśń, Poznał ból nadmiernej czułości oraz ran odnoszonych przez swoje rozumienie miłości i mógł krwawić z ochotą i radośnie. A budząc się o świcie z uskrzydlonym sercem dziękował za nowy dzień miłowania, I odpoczywając w południe rozmyślał o miłości ekstazie, A wieczorem wracał do domu z wdzięcznością I zasypiał z modlitwą za tego, kogo nosisz w sercu oraz pieśnią zachwytu na ustach.
wtorek, 16 lutego 2010

Ale trochę się boję. Tak całkiem się zakochać, to jak poddać się, otworzyć. I być podatniejszym na zranienie.

Nie wierzę, że mogłoby być już dobrze..

Nigdy nie sądziłam, że zakocham się w WalentynkiJ. To znaczy- zakochać się to za duże słowo. Raczej – zauroczyć się. Jest bardzo miłoJ. Tak słodko, przyjemnie.

Poznaliśmy się na imprezie w piątek, byłam z Ka w klubie. Nie wiem kto kogo poderwał ;D. Ja pierwsza chyba zwróciłam uwagę na niego, ale to on podszedł. Fajnie nam się tańczyło, rozmawiało. Do rana bawiliśmy się razem. Jak on prowadzi w tańcu, jak dobrze się przy nim czułam, jaka chemia! Odprowadził i mnie i koleżankę (Ka nocowała u mnie, bo miałam niedaleko), żebyśmy nie szły same. Ka stwierdziła, że bardzo sympatyczny i fajny. Mi też się spodobał. Niewysoki brunet, przystojny, szarmancki, starszy.

Pisał w sobotę, prosił o spotkanie. Umówiliśmy się na niedzielę. W sumie byłam zdziwiona, że tego dnia chce, ale ok. Wolałam spędzić ten dzień z nowym fajnym znajomym niż siedząc sama.

No i było fajnieJ. Trochę się denerwowałam przed spotkaniem, sporo wątpliwości- co on o mnie pomyśli, czy w ogóle to wyjdzie i takie tam. Ale kawa, ciastka, dużo rozmów. Szczerych przede wszystkim. Powiedziałam jaki mam problem, o sobie bardzo dużo. On też. Ma sporo do powiedzenia, miał (ma) dość ciekawe życie, dużo doświadczeń. Przegadaliśmy wiele godzin. Pocałował mnieJ. Śmieszne było to, że podczas pocałunku pomyślałam Jak słodko! A on w tej samej chwili oderwał się i powiedział Ale jesteś słodka! J

Podoba mi się to, że się stara, że pisze dość często, pierwszy. Nie jest nachalny, nie zasypuje mnie smsami, nie dzwoni non stop. Ale nie muszę się denerwować- czemu on tak długo nie pisze. Jest bardzo miły i uczynny. Gdy wczoraj mu odpisałam, że jestem trochę przeziębiona, to pytał się czy bardzo, czy może mi przywieźć lekarstw, owoców, czy mi czego nie trzeba. Wie, że nie mam na koncie, to pisze najpierw, a potem dzwoni, żebym mu odpowiedziała i nie musiała się wykosztowywać. Zawiózł mnie też do domu, bo miałam pojechać po ważne dokumenty. Nie chciał, żebym tłukła się autobusem w taką pogodę. Miło.

No ja wiem, że początki, ale tak bardzo już chciałam, żeby ktoś się o mnie troszczył… Żeby był blisko, żeby mu zależało. Żeby móc się czuć mała kobietką (jestem nią) i móc się na kimś oprzeć czasami. Żeby nie było, że to ja zabiegam, że to ja jestem tylko zakochana. Żeby był co weekend, żeby mnie głaskał i tulił. Te pierwsze dotknięcia ręki, włosów, policzka… Romantyczność na całego.

Muszę go jeszcze poznać lepiej, zaufać, sprawdzić. A co śmieszne – pod wieloma względami wydaję mu się kobietą idealna. Hehe, no zobaczymy później.

Jesteśmy już umówieni na następne spotkanie. I te jego pytania: Czy byś chciała../ Jeśli będziesz chciała. to../ Co o tym myślisz? Słodkie.

Kolejny Tomek w moim życiu. Oby mnie nie zranił………

wtorek, 09 lutego 2010

Został tylko jeden egzamin, ten ostatni zaliczony na 4:). Nudno trochę u mnie teraz. W czwartek i piątek imprezy z koleżankami, fajnie było. Ale weekend cichy, samotny. Kuzynka tylko z narzeczonym była. Całkiem miło było, choć nie do końca. Parę razy była mowa o starych pannach- z ich strony, że tamta brzydka, tamta taka i owaka. D.ma bogatą ciotkę starą pannę, to opowiadali mi, że jeżdzą do niej, bo choć głupia, to mają nadzieję, że kiedyś im mieszkanie przepisze no i jak od niej wychodzą to im zawsze stówkę w rękę wsadzi. Żal.. . Normalnie nabijali się z starych panien. Nie wiem czy ja nie zostanę singielką do konca życia, więc miłe to nie było, wiem co będą o mnie mówić..

Źle się czuję.

środa, 03 lutego 2010

Boli mnie od rana głowa, a mama mówi, że wyglądam jak żulka. Eeee, to tylko córka studentka wróciła do domu. Przyjechałam na parę dni. Mam nadzieję, że przestanie padać niedługo, bo jak tak będzie wałił snieg, to ja do wiosny stąd nie wyjadę. Dobrze, że przywiozłam kasę, to mama rano węgiel kupiła i jest ciepło.

Dziwnie mi trochę.

Jestem z siebie dumna, bo edukowałam się cały wieczór, aż do tej pory. Kujonka czy jak;D.

Ale z tego przedmiotu dobrze jest być przygotowanym i może sie kiedyś przyda. Rozwijam się... Heh.

wtorek, 02 lutego 2010

Fajnie było, jak zwykle:). Bardzo swobodnie. Raz mi się tylko przykro zrobiło, ale luz. Lubię go bardzo. I wciąż za mało mi rozmów i wszystkiego.

A wiecie, że dobrze gotuję? Coraz lepiej:).

Egzamin dziś mialam. Wstyd się przyznać, ale na zadne pytanie ie odpowiedziałam sama. Wszystko wzięłam z ściąg. Mam złe przeczucia, bo zawsze wtedy oblewam jak ściagam. ale nie odpowiedziałabym sama. Kurde.

I robi mi się jęczmień pod okiem:(((((. Boli:(