Tagi
statystyka Marzycielska Poczta.
sobota, 28 lutego 2009
Za dużo słodyczy! I jeszcze tyle okazji. Dziś imieniny w domu, upiekłyśmy z mamą tort dla solenizanta i jeszcze goście ciągle. Oj tam, będę się odchudzać. Od poniedziałku:)
piątek, 27 lutego 2009

Zdenerwowała mnie dziś koleżanka i to po raz kolejny. Chodzi o to, że krytykuje większość moich znajomych. Teksty typu Ale ta Twoja A. brzydka jest, co w niej faceci widzą, ze ma takie powodzenie na imprezach. Wiesz, popatrzyłam na tę K., to nie widzę w nic ładnego. Twoja mama przytyła. Co Ty w tym facecie widzisz, przecież on jest brzydki!<wcale nie, był ok>. Ona jest gruba, nie wiem czy ktoś ją zechce. A kiedyś udawadniała mi, ze jedna z koleżanek ma zeza, lekkiego, ale ma i wyciagała zdjęcia, żeby mi to pokazać, choć ja znam tę osobę z 5 lat i nigdy nie zauważyłam tego. Wrrr... Wkurza mnie to. Żeby ona była chociaż taka super...

Ale po co w sobie tyle złośliwości. To nie jest tak, że ona ciągle marudzi i narzeka, jest wesołą dziewczyną, dość pewną siebie. Tylko te szpile od wbija. A nie lubię jak ktos krytykuje moich przyjaciół lub nawet osób, do których nic nie mam lub uważam, że są w porzadku. Ciekawe czy o mnie tak też mówi. Bo ostatnio mam wrażenie, ze nie do końca jest szczera.

Ja wolę widzieć świat piękniejszym niż jest, w każdym znaleźć coś ładnego lub po prostu zaakceptować. A jeśli lubię, kocham- to ta osoba jest dla mnie najpiękniejsza na świecie. I uważam, ze moi znajomi są jak najbardziej w porządku i nie brzydcy. Normalni. Różni.

 

czwartek, 26 lutego 2009

Jakiś niepokój czuję. Chyba palnęłam głupstwo. I mnie coś martwi. I nie wiem co robić mam. Ani tak, ani siak. Aj!!!

Dziwny ten świat.

Mama moja palenie rzuca. Pali od kilku lat nałogowo. Może nie kopci jak niektórzy, ale żyć juz bez tego nie mogła. A z okazji kryzysu oraz Wielkiego Postu postanowiła rzucić.

Wczoraj był pierwszy dzień. Straszny, albo spała albo wszystkiego się czepiała. Wrr.. Ale tylko z drogi schodziliśmy, bo wiadomo cp jest tego przyczyną. No i kilka innych objawów. Przykład dla nas, jej dzieci- nie warto palić, bo ciężko rzucić.

środa, 25 lutego 2009

Uzależniam. Zapomnieć o mnie nie można. niektórzy nie mogą i już. Gość, z którym zatańczyłam z półtora roku temu, po takim czasie wypatrzył mnie w tłumie, podszedł i powiedział skąd mnie pamięta. Inni nie mogą przestać do mnie pisać, choć przeszkadza im to w pracy i w nauce. Inni czają się na gg, są zawsze dostępni, gdy ja jestem, jakby chcieli bym do nich napisała, bo sami się wstydzą. A wczoraj od jednego z eksów dostałam piękną, czerwoną różę...

Leczyć się chłopaki, leczyć, Wielki Post nadszedł!

Bo jeszcze w pychę popadnę i uwierzę, że jestem tego warta...

niedziela, 22 lutego 2009

Czy jeśli komuś się z kimś wspaniale tańczy, łapie się w moment kroki, gesty, wie się co zrobi druga osoba zaraz, nogi się nie plączą, nikt nikomu nie depcze palców i pół sali jest wasze, to coś to znaczy? Czy współgranie w tańcu to też współgranie w życiu? Oczywiście rozmawia mi się z nim dobrze, jest dżentelmenem, jest miły, przystojny, mój typ. Będą kolejne spotkania. Na jedno jesteśmy już umówieni.

Spotkania po dłuższym czasie, stare zauroczenia- bardzo miłe:)

A i obwieszczam wszem i wobec- moi przyjaciele, moja rodzinka są wspaniali i bardzo bardzo ich kocham!

Sporo się dzieje:)

-pozytywny nastrój:)

czwartek, 19 lutego 2009

Propo tego profesora:

Spóźnił się 15 minut. Otworzył nam salę i poszedł się rozebrać. Świeciło słońce, więc pozasłaniliśmy okna, żaluzje były.

Wszedł, powiedział jedno zdanie o czym bedzie wykład i wyszedł. Po chwli wrócił i powiedział, że mamy odsłonić okna i jak nam słonce przeszkadza, to mamy siadać po drugiej stronie sali, gdzie słońce nie sięga. Nikt się nie przesiadł. Powiedział też, że zauważył wchodząc do sali, ze były zapalone wszystkie światła, a to złe jest. Gdyż grupa wchodzac ma obowiazek zapalić światło, a wychodzac- zgasić. Aby takie sytuacje się nie powtarzały, wybrał pana S., aby się tym zajął, czyli gasił i zapalał swiatło, gdy wchodzimy i wychodzimy. Gdy go nie  bedzie, ma się tym zająć panna O., prywatnie narzeczona S. Gdyby zaś ich obojga nie było, ma się tym zająć M. Zapisał ich nazwiska i groził konsekwencjami, gdyby wytyczne nie zostały spełnione!.  

Postanowił włączyć komputer, ale okazało się, że zmienili hasło. Wyjął komórkę i zadzwonił do sekretarki (sekretariat znajduje się po drugiej stronie koryatarza). Panna R. przyszła, wpisała mu hasło (nie wiem czemu nie podała mu przez tel), on zapisał sobie w komórce. Włączył, włożył dyskietkę, próbował właczyć slajdy, ale nie udało mu się. W miedzyczasie powiedział koleżance M. że razi ją słonce i kazał jej się przesiąść, bo nie bedzie mogła się skupić.  Znów zadzwonił do sekretarki, ta mu powiedziała, że trzeba włączyć pilotem rzutnik. Spytał, którym przyciskiem. Ona i my podpowiedzieliśmy że zielonym. wtedy on spytał się nas, który to zielony..!!! Ale spoko, może ma daltonizm. Jako, że na ekranie nic nie było widać, bo w sali było jasno, kazał zasłonić okna i poprosił S. aby zgasił światła. Jedna zaluzja się zepsuła i było widać okna z pół metra (a okna zajmują cała ścianę). Próbował najpierw sam zreperować, a potem wezwał sekretarkę! Ona już lekko wkurzona, pociągała sznurkami i zreperowała <naszą pomoc sor ignorował>.

Profesor siadł na tronie i powiedział, że przez te właczanie komp marnuje sie dużo czasu i mianował Ł. naszego starostę panem od komputera. ma on włączać kom przed wykładem i wyłączać tuż po, oraz zajmować się odpowiednim oświetleniem, znaczy jak będą slajdy, to ma zasłaniać okna.

Siedzieliśmy w ciszy, nie wiedzieliśmy się czy śmiać się czy płakać, on był caly czas poważny i groźny.

Zaczął nam pokazywać obrazy, była mowa o estetyce itp. Podawał nam malarzy, omawiał obrazy, ale cham tytułow wcale nie podawał. Musimy sami poszukać w albumach;/, bo jak na kolosie napiszemy, że taki malarz namalował obraz  co była taka pani, i takie piękne studium jej twarzy jest, a tytułu nie ma, a może nazywac się "Rozmarzona hrabina Pipowska". więc siedzę dziś w albumach malrstwa;/.

I mamy też zakaz ziewania. Kulturalni ludzie potrafią powstrzymać tę czynność fizjologiczną i mamy ćwiczyć już od dziś.

I dał nam pracę do napisania, do oddania do końca następnego tygodnia;/.

Czy nie leczy się takich ludzi? On ma przecież jakąś psychozę, nerwicę czy cuś.

Help!

W sumie jest ok. Sporo zapału we mnie, do nauki i do wszystkiego. Tęskni mi się za kimś troszkę, myśli w jego stronę ulatują, a on gdzies i niewiadomo gdzie;/. Wróć!

W weekend planuję imprezkę ze znajomymi, w końcu ostatki. Powinn byc fajnie:). A jeszcze długi weeknd mi się szykuje, jutro na uczelnię nie idę:). Będę spała do południa:). I może coś na blogu wiecej napiszę, bo pewnie bedę miała czas.

A i dziś miałam zajęcia z pewnym profesorem. On powinien się leczyć psychiatrycznie. nie jest normalny, ale nic, może go jakoś spacyfikujemy:)

poniedziałek, 16 lutego 2009

Zaczął się kolejny semestr. Niby cieszę się, że już po sesji, ale jestem zmęczona, żadnych ferii, odpoczynku, relaksu.. Śpię ciągle. Humor ok, tylko jedna osoba mnie dziś w południe podkurzyła. Ludzie czasem naprawdę nie mają taktu, pewnych szczegółów nie chcę wiedzieć, po co mi to, a tylko przykro się zrobiło i niesmacznie. Ech,..

 

niedziela, 15 lutego 2009

Nie obiecuję Ci wiele,

bo tyle to prawie nic.

Najwyżej wiosenną zieleń,

najwyżej pogodne dni.

Najwyżej uśmiech na twarzy

i dłoń w potrzebie.

Nie obiecuję Ci wiele,

bo tylko po prostu

siebie.

22:12, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (1) »

O tylu rzeczach zapomniałam, o tylu sprawach nie pamiętam, o tym co mam i co miałam zrobić. Wszystko z głowy umyka, myśli się błąkają. Sprawy ważne i nieważne. Załatwić to, tam i po to. Zadbać o zdrówko, porobić badania, poukładać sprawy urzędowe, poszukać papierów, które mi się "zagubiły". Wszedzie chaos, bałagan, wokół mnie i we mnie. Zwalałam na "później", teraz nie wiem za co się wziąć. Ciągle mam wrażenie, ze coś przeoczyłam. Nie chodzi o tylko sprawy takie doczesne, materialne, ale że zaniedbałam kogoś, że ktoś sobie myśli, że Ola ma go gdzieś, nie odzywa się. Brakuje mi kogoś, nie wiem kogo. Przejrzę książkę telefoniczną, listę na gg, znajomych na NK. Może warto się do kogoś odezwać, chyba ktos mnie potrzebuje, jakiś niepokój w sercu mam.

A może Bóg mnie woła? Opuściłam Go ostatnio, prawie wcale się nie modliłam, do kościoła rzadko. Dziś się wybrałam wyjątkowo. Od kilku dni właśnie rozważam powrót, pogodzenie się. Spróbuję pójść do spowiedzi, Komunia, wiecej modlitwy. Pogubiłam się, tak ciemno mi czasem. Mózg taki zmęczony i myśli puste, rozpaczliwe. I cisza wokół i bardziej boli.

W mroki pamięci się zagłębiam. Szukam po omacku celu, drzwi, przez które miałam przejść, a nie przeszłam, lub może tych, przez które przeszłam niepotrzebnie, może zdążę się wrócić. Szukam słów zapomnianych, wspomnień, które blakną, osób, które się w mej pamięci rozmywają, a przecież kochałam ich.

Na dnie, głeboko w mym sercu jest obraz ciepłego dzieciństwa, uśmiech Dziadka, tańce z wujkami, śmiech i zabawa z przyjaciółmi. Czas, kiedy problemy rozwiązywały się, jak tylko Mama przytuliła. Świat, którego nie rozumiałam, nie słyszałam, a na który patrzyłam swoimi wielkimi szarymi oczami. I wiara moich bliskich w to, że Ty Ola bedziesz kimś, tylko się nie poddawaj. A Kim jestem? Kim???

sobota, 14 lutego 2009

Ust całowanych,

policzków głaskanych,

ramion ukochanych

i chwil wyczekiwanych

- tego Wam życzę

w Dniu Zakochanych.

19:30, aniolek_ola
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 lutego 2009

A jednak pech!

Nie z mojej winy, ale wqrwa mam i nerwa. Aby się dobrze skończyło;/

W nagrodę za zdaną sesję zrobiłam sobie kilka miłych prezentów:). Nowe perfumy, innych kosmetyków sporo, pasek, botki skórzane i wizyta u fryzjera.

Tyle, że nie mogłam sie dostać do mojej ulubionej fryzjerki, druga też była zajęta;/. To moja Ka mi powiedziałą, bym poszła do naszej koleżanki z podstawówki, co fryzjerką jest.

I więcej nie pójdę chyba.

Już zaczeła mnie denerwować, gdy myła mi włosy. Swymi pazurami podrapała mi skórę głowy. Użyła tylko szamponu, choć kompetentna fryzjerka używa też odżywek. Poprosiłam, by podcięła mi grzywkę oraz końcówki. Podcięcie koncówek rozumie się 2 cm, a ona ucięła z 5;/. Jak zaprotestowałam, że za krótko, to machnęła ręką, że co tam i ze teraz musi i tak wszystkie włosy tak obciąc. A przecież obiecałam sobie, że do wakacji będę miała już długie;/. Spytała, czy wymodelować. Powiedziałam, że tylko wysuszyć, bo i tak pada śnieg, a ja w czapie. A jaką cenę mi zaśpiewała! Szczęka mi opadła. Nie targowałam się, byłam juz wkurzona. Zapłaciłam i wyszłam.

Ale efekt nie jest zły:). Wyglądam tak dziewczęco:) i inaczej. To też ważne;)

czwartek, 12 lutego 2009

Chyba to już koniec sesji:)

Ulala:)

 

poniedziałek, 09 lutego 2009

Jeszcze 2-3 egzaminy i będzie koniec- mam nadzieję. Nigdy mi się tak sesja nie dłużyła jak w tym roku. Średniej 4 nie będę miała, ale to nie najważniejsze.

Chciałabym potem wyjechać na parę dni. W nieznane sobie miejsce. Jeszcze nie wiem, czy zupełnie sama, czy w miłym towarzystwie. Zobaczyć coś nowego, ciekawych wrażeń mi trzeba, relaksu. Ostatnio mi się śniło, że byłam w górach, ale to taki wiosenny sen był.

Nie wiem, czy pojadę. Bardzo bym chciała.

sobota, 07 lutego 2009


Od rana mam dobry humor

do przechodniów na ulicy śmieję się

i choćby deszcz z nieba lunął

to radości nie przesłoni żaden cień



Od rana mam dobry humor

z równowagi nic dziś nie wyprowadzi mnie

nie martwi mnie byle głupstwo

wszystko mówi mi, że to będzie dobry dzień


 

A i jeszcze sny mam prorocze. Śniła mi się koleżanka, trochę dziwny ten sen był. Ale wynikało z tego, że bedzie niespodziewana wizyta i radość. Obudziłam się, pomyślałam o niej. Puściłam jej strzałkę o tak o. A ona od razu napisała smsa, co robię jutro, bo chce mnie odwiedzić ze swoim menem. Heh:)

czwartek, 05 lutego 2009

Czasami mam wrażenie, że ludzie mnie wykorzystują. Jak chcą czegoś ode mnie, to się odzywają, a jak nie, to mają gdzieś. Jedna moja koleżanka (przyjaciółką nazwać jej nie mogę) nie była u mnie od października, jakoś czasu nie miała. A  zapraszałam ją wielokrotnie i mówiła mi parę razy, ze ma dość swojego chłopaka, że tylko całymi weekendami siedzą przed tv i opychają się słodyczami. A jak potrzebuje notatek na egzamin z pozytywizmu, to wie już jak do mnie trafić i przyjedzie przed południem rano. Mama to tylko popukała się w głowę, że w ogóle się zgodziłam jej pomóc. Ja i moja asertywność..

Tak w ogóle to znów tyję. Nie mam czasu na odchudzanie. Jeśli nie śpię, nie jestem w szkole nie siedzę przy komputerze, to się uczę. Ćwiczyć mi się nie chce, zimno na bieganie, nawet na spacer ot tak o nie chce się wyjść. Tyle dbania o formę, że postanowiłam wysiadać na dalszym przystanku i te 5-10 minut iść dłużej;D.

No i oczywiście jedzenie- jak jestem głodna, to o niczym innym myśleć nie potrafię. A przecież głowę powinnam mieć zajętą nauką, a nie myśleniem o tym, co bym zjadła. I stres- chce mi sie więcej słodyczy, a zamiast mineralnej wody częściej piję kawę i soki (a te kaloryczne są mimo, że zdrowe). Tyle tego, że staram się jeść wcześnie kolację i pić dużo zielonej herbaty.

Jesienią schudłam, bo dużo się ruszałam, piłam dużo wody i herbatek ziołowych i jadłam ciemne pieczywo. A teraz patrzec nie mogę ani na chleb razowy, ani na pełnoziarniste bułeczki, a herbatki- nawet od miętowej mnie mdli, a zieloną, to tylko z cytryną. Przejadło mi się żarcie light!

Jeszcze ze 2 tygodnie i wezmę się za siebie, aby nie przytyć za bardzo.

Choć podobno mężczyzni nie psy, na kości nie lecą;D

Ludzie, ludzie, czy wy wiecie gdzie jest szczęscie na tym świecie?

 
1 , 2