Tagi
statystyka Marzycielska Poczta.
piątek, 27 stycznia 2017

Zmiany...

Jeśli nawet wydają się na gorsze, niekoniecznie są takie złe. To może być krok do przodu, ku dojrzałości, ku zmianie priorytetów. Docenia się bardziej, to co się ma. Trzeba wyciągnąć wnioski, przystosować się do nowej sytuacji i żyć dalej.

09:58, aniolek_ola
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 kwietnia 2016

Dociera do mnie, jak przez ostatnie lata byłam egoistką. Ciągle "ja, ja, ja", moje problemy, frustracje, ambicje, moje zdrowie (raczej jego brak) i chcenia.

Za mało uwagi dla mojego męża, za mało wsparcia dla niego, bycia żoną, przyjaciółką, kochanką. Za mało rozmów, chwil we dwoje, rozwoju związku, przyjaźni. Bardziej pretensje, czepianie i "wychowywanie". Za mało docenienia jego zalet, a nie tylko wady. Za mało wsparcia w marzeniu o własnym domu, miejscu na ziemi, interesowania się jego sprawami.

Za mało miłości do mojej córki. Dopiero teraz.... Że przecież wpadka to nie katastrofa, świat się nie zawalił, wszystko ułożyło się dobrze. Co z tego, że marzyłam o pracy w zawodzie. znalazłam inną, niezłą.  Najważniejsze, że jest zdrowa, bystra, kochana. Że moim zadaniem jest być jak najlepszą mamą dla niej. Być wsparciem, oparciem, gwiazdą, kocem co otula, kimś kto wierzy w nią i zawsze pomoże, wysłucha, ukocha. Ona jest moim słońcem.

Dzięki nim jestem silna, pewniejsza siebie, dumna z tego co mam, niesamotna, Nie wiem co bez nich bym zrobiła. Chyba codziennie płakała. Dzięki nim jestem znieść wszystko, stres w pracy i humory koleżanek (przecież to tylko praca, ważniejsi są D. i Lenka), choroby - mam dla kogo zdrowieć i podnosić się z najgorszego, cóż z tego, że poroniłam - mam Lenkę! co z tego, że przydałyby mi się nowe spodnie, Lence trzeba z 3 pary, i może sukienki na wiosną dla mojej Lalki. Jej teksty i zachowania codziennie mnie bawią i rozśmieszają ("mamo jesteś może smutna, może chciałabyś bym zaśpiewała ci piosenkę "balla bella donna"? a mogę umyć podłogę proszę!?"

Byłam taka głupia, taka egoistka, płacząc codziennie, że jestem w ciąży, że siedzę drugi rok z dzieckiem w domu, że mnie nic już w życiu nie czeka, że moje życie się skończyło. Nie skończyło się, trwa dalej i jest dobre dzięki nim.

Jestem szczęściarą!!!!

 


12:44, aniolek_ola
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 grudnia 2015

Jestem sobą,

a później:

żoną,

mamą trzylatki,

córką matki,

siostrą,

wnuczką,

synową,

szwagierką

i przyjaciółką.

Ciocią, kuzynką.

Pracownikiem biurowym z orzeczeniem o niepełnosprawności.

Później znów sobą, czyli kłębkiem nerwów, emocji, nieuporządkowanych myśli (zbyt płytkich, by uważać się za mądrą), stworzycielką chaosu i służącą swoich bliskich.

Walczę o siebie, o swoją niezależność, rozwój osobisty, zawodowy. O zdobywanie mądrości, pogody ducha, pewności siebie.

Pracuję na charakterem. Duchowością. A także ogarnianiem wszelkiej przestrzeni wokół siebie.

I jestem MAMĄ.


11:56, aniolek_ola
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 października 2015

A może by wrócić do pisania? Do wyrażania siebie, ubierania swoich myśli w słowa. Zatrzymania się, zastanowienia się. Zapisania siebie w jednym miejscu. Odnalezienia swego JA.

Przypomnienia sobie, że uważałam się kiedyś za inteligentną, kreatywną, ciekawą. 

Zapisać jaka jestem teraz.

Ćwiczyć pozytywne myśli, empatię, cierpliwość.

Doceniać to co mam.

Zastanowić się czego chcę. Czego potrzebuję. Bez czego mogę się obyć.

Stwierdzić, co jest najważniejsze.

Walczyć.


Wracam.

Mam nadzieję zostać.

12:58, aniolek_ola
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 marca 2012

Będę mamą:)

15:17, aniolek_ola
Link Komentarze (1) »
wtorek, 07 czerwca 2011

Od wczoraj noszę tytuł magistra:):):))

14:20, aniolek_ola
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 06 grudnia 2010

Poznałam kogoś  miłego:). Inteligentny, niebrzydki, ambitny, z poczuciem humoru, czuły, nie pije, nie pali itd... Pod wieloma względami go podziwiam. A on całkowicie akceptuje mnie.. Szok. Widzę. że mu zależy, stara się, mogę na niego liczyć. Jestem wciąż ostrożna, nie zaangażowałam się jeszcze tak całkiem. Ale dobrze mi:)). A na Sylwester idziemy na bal:)

 

Z innych newsów- przeprowadziłam się do domu, nie wiem na jak długo i całkiem nieźle mi. Pod paroma względami lepiej niż na stancji. I do świąt powinnam oddać 2 rozdziały pracy mgr:).

Rozwaliło mi się  kilka przyjaźni i z tego powodu jest mi smutno. Ale nie wiem czy chce mi się to naprawiać. Czy się uda.

Więc w jednych sprawach lepiej, w innych gorzej, tak to jest.

Nie ma tak, żeby było całkiem źle i całkiem dobrze.

sobota, 04 grudnia 2010

Bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno

chłód wieje z przestrzeni

kiedy myślę
jaka ona duża
i jaka ja

to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata
Halina Poświatowska

poniedziałek, 01 listopada 2010

 

Zasmakować w życiu, ale tak naprawdę,

Żyć na full tu, dopóki nie zgasnę.

Nie zdać się na losu łaskę, ruszyć z miejsca.

Mieć to coś i kochać to z całego serca...

czwartek, 30 września 2010

Samotność to taka straszna trwoga..

Cholernie się boję, że nikt mnie nie pokocha lub że ja nie pokocham tej osoby.

Nie chcę być już tak całkiem sama..

czwartek, 16 września 2010

Dużo dużo się dzieje. Praktyki, stancja. dom, znajomi, imprezy. I wyjazdy - z czego bardzo się cieszę. Chyba na blogu już pisałam, że bardzo bym  chciała nad morze pojechać jesienią i w góry. I spełnia się! W poniedziałek jadę w góry na kilka dni. A gratis - wycieczka do Pragi:). Zaś w październiku 2 tygodnie nad morzem. Uczestniczę  w pewnym projekcie, w ramach którego organizowane są te wyjazdy. A także rozwijam się i pomoże mi to zawodowo. I nowi ludzie wokół mnie. Mam nadzieję, że wyjazdy będą udane:). Cieszę się bardzo!

Faceci wokół mnie.. Są, ale bez szczególnej chemii. Tu randka, tu impreza, tu całusy, ale jakoś tak konkretnie, z mojej strony to nie. Taki jeden P. mi się podobał, nawet całowaliśmy się itp, ale ja zasługuję na lepsze traktowanie i za długo to trwa, a tak dziwnie. No i on dużo wyjeżdża. Jutro randka z P2, no zobaczymy, jest miły, ale też się boję, że chodzi mu tylko o jedno. Nie boję się - jestem pewna. Niby co mi szkodzi, dorośli jesteśmy, ale.. Obudzić to bym się chciała przy kimś kochanym.. Ale póki co - dobrze, że nie mam bardzo czasu o tym myśleć.

Akcje były z moją stancją, musiałam zmienić z powodu moich współlokatorów, ale nie było tak źle. Teraz mieszkam w centrum, wszędzie mam blisko, pokoik nieduży pojedynczy i cena przystępna. No zobaczymy jak się będzie mieszkało. Muszę tylko przemeblować oraz internet założyć, ale to jak wrócę znad morza.

Ogólnie dość pozytywnie, finansowo daję radę (ale bez szaleństw). Ulżyło mi, że dług spłaciłam. A tak to leci. Na razie szykuję się do wyjazdów i spotykam się z znajomymi.

A i wzięłam się za pracę mgr! Czytam i mam pomysły:)

Pozdrawiam czytających, a na razie blog będzie zamknięty. I nie wiem co zrobić, bo adres zna pewna nielubiana przeze mnie osoba, nie-przyjaciel. A jeśli odblokuję, ona będzie czytała dalej. A szkoda mi kasować bloga;/.


środa, 25 sierpnia 2010
poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Nie chce mi się za bardzo opisywać wyjazdu do Niemiec. Nie mam weny. Ale było ok i mogłabym zostać dłużej. Warunki dobre, ludzie mili i fajni, szefostwo też, pracowało się i imprezowało, trochę świata zobaczyłam. Nie żałuję, że pojechałam.

A teraz odpoczywam, fizycznie i psychicznie, cieszę się ładną pogodą i spokojem w domu. W sobie też mam spokój i radość i dumę, że dałam. Dziś i wczoraj - błogie lenistwo. Tylko chciało mi się dobrego ciasta, więc zrobiłam, pyszne z malinami:) i dla rodzeństwa.

Błogo mi. Oby jak najdłużej.

sobota, 03 lipca 2010

Nie pisałam tak dawno, że aż powinnam przeprosić. Ale czasu kompletnie nie było;/, mimo stałego dostępu do netu. Sesja była ciężka, hardcore. Zaliczenia i exam to jeszcze jeszcze, ale gorzej z pracami zaliczeniowymi. Zazwyczaj jest ze dwie w semestrze było z 5 czy 6. Masakra, bo mnie to bardzo męczy. Nie można napisać pracy na jedną stronę czy dwie, na FP to z kilka co najmniej trzeba, a ja muszę przemyśleć temat, poszukać bibliografii, wypożyczyć książki, przeczytać, wybrać co się przyda, co zacytuję, zacząć pisać, napisać, zastanowić się co po kolei, dużo cytować (ale nie za dużo) i jeszcze te przypisy. Wydrukować, oddać i jeszcze nie wiesz czy zaliczysz. Na jedną pracę potrzebuję około dwóch tygodni, czy nie więcej jeśli nie mam weny. A w międzyczasie bieżące zajęcia, przygotowywać sie do nich, czytać lektury, artykuły, przygotowywać się do egzaminów i prowadzić studenckie życie- znajomi, imprezy, dom, rodzina, zakupy, wyglądanie ładnie:) i hobby. Ale dała radę i sporo piątek:).

Ostatni egzamin był w czwartek 24ego i ciągle w biegu, nie mam kiedy odpocząć. W piątek jeszcze wpisy, oddawanie książek do bibliotek i do dziekanatu indeks. W sobotę i w niedzielę i w poniedziałek byłam w Toruniu u Izy. Wtorek - załatwianie praktyk, pakowanie się na stancji i szykowanie się do przeprowadzki do mamy i wiadomość, że czwartego lipca mam jechać do Niemiec! W środę spotkanie na chwilę z Martą, i dzień z młodszą sister i ladies night z Beatą i Joanna była. Czwartek - przeprowadzka, Beata mnie przywiozła z całym majdanem. Została na całe popołudnie i akurat Adam przywiózł do nas Marysię, moją chrześniaczkę. Mała na początku wstydziła się Beaty, a później jak się zaprzyjażniły, to aż miło było patrzeć. Piątek i sobota pakowanie, robienie zakupów ostatecznych. Dziś w końcu pierwsze wolne popołudnie, bo postarałam się wcześnie spakować. Odwiedziłam babcię, gadam z mamą i z Kasią, teraz jeszcze na gg z Izą.

Tyle mam jeszcze do powiedzenia, ale już czasu nie mam;/. To. że życie towarzyskie mi się rozwinęło, że dużo rozmawiam, że kręcą się ludzie wokół mnie. Faceci też. Czuję się atrakcyjnie. I inteligentna. Bardzo dużo piątek mam i czuję się doceniana jak studentka. Jeszcze to, że mój ojczym wrócił do domu, wbrew woli mamy, ale nie może go wygonić, bo przecież to też jego dom. Come back po roku.. To, że u Izy było bardzo fajnie i że jak bardzo lubię jej babcię. I że widziałam jak moja koleżanka zdradza swojego chłopaka i jak mi głupio mi wobec K. I zaskoczenie, że ona uważa, że całowanie się, lizanie i obmacywanie się z innym to nie zdrada. I to, że rozgdałam się ostatnio. I w ogóle. Długo długo by pisać.

Do Niemiec jadę jutro, a wrócę w sierpniu pewnie, nie wiadomo jeszcze którego. Więc długa przerwa będzie. Trzymajcie się kochani.


środa, 23 czerwca 2010

Jestem świadoma swoich ograniczeń, a jednocześnie buntuję się przeciw nim. Niby wszystko zależy ode mnie, ale nie wszystko.

I złoszczę się na siebie, że tęsknię za kimś, komu na mnie w ogóle nie zależy.

sobota, 19 czerwca 2010

Kurde, co z tymi facetami? Jak jesteśmy z nimi, to wszystko cacy, miłość, jaki on super, złapałam Pana Boga za nogi, och i ach. W oczy patrzy, szarmancki, miły, fajny itp. Później rozstanie - obojętnie z jakiego powodu i czyjej winy.

I wtedy wychodzi zazwyczaj szydło z worka. Jaki on cham, świnia, niekulturalny. Albo olewa cię szybko - przykro i smutno, albo nie odpuszcza. I wtedy nachalny, zawraca głowę. Ta nachalność często przybiera formę aż psychiczną - słyszałam o gwałtach popełnionych przez ex, nachodzeniu w domu, śledzeniu, prześladowaniu. Okazuje się też, że większość twoich znajomych nie lubiło naszego chłopaka, dziwiło się jak mogłyśmy z nim wytrzymać. Koleżanka po rozstaniu z jednego powodu, dowiedziała się, że jej chłopak ją zdradzał przez cały związek. Nagle słyszymy mnóstwo negatywnych opinii.

Sam ex zachowuje się często żenująco i okropnie. Zero kultury. Albo robi jakieś dziwne akcje, albo traktuje cię jak powietrze, albo na przykład na imprezie wyrywa panny i pcha się z nimi na ciebie, choć sala jest naprawdę duża i mogłby z nimi potańczyć choćby kilka metrów dalej. Ja jeszcze mam coś takiego, że prawie każdy z moich byłych ma pannę po mnie o wiele brzydszą ode mnie. To nie jest, że ja jestem subiektywna, ale no naprawdę same pasztety mają teraz. To też dziwne, bo na przykład w dwóch przypadkach to faceci naprawdę przystojni i że normalnie oglądają się za nimi dziewczyny, że ja byłam zazdrosna będąc z nimi i teraz widzę, że no ale z ciachem byłam. A oni wybierają takie okropne, że aż mi żal. Trzeci ex to co wpadł, to on akurat piękny nie jest, ale wpadł z taką, że szkoda gadać, no i mi aż głupio jest i wcale mi nie jest miło, że jestem ładniejsza i fajniejsza od niej.

A wpis wziął się z piątkowych rozważań przy piwie z przyjaciółką. Byłyśmy w klubie i spotkałam dwóch facetów, co z nimi kiedyś kręciłam. O jednym mi koleżanka powiedziała, że ma teraz opinię "jebaki" i co pozna dziewczynę, to jej nie odpuszcza, że nie bawi się w chodzenie, tylko od razu zmierza do łóżka i zalicza po kolei. No, ale mnie nie przeleciał, hehe. Choć chciał i się starał. Z pewnych powodów pokłociliśmy się, a raczej skłócił nasz wspólny znajomy. Ale przynajmniej traktuje mnie w miarę z szacunkiem i ze spotkań z nim najbardziej zapamiętałam rozmowy i to, że mnie całował po rękach. A drugi - żenada. Spotykałam się z nim niedawno, nie wiem co się stało, że przestał się odzywać i przyjeżdzać. A ja nie pisałam do niego i się nie pytałam. A wczoraj od dłuższego czasu go po raz pierwszy zobaczyłam. On mnie też widział, ale nie podszedł, nie powiedział cześć. Nie zauważyłabym go, gdyby mi koleżanka nie powiedziała. I mnie ewidentnie unikał. Dlaczego? Bał się wyrzutów, że dam mu w pysk? W sumie należy mu się. Umówiliśmy się, że jak jedna strona nie będzie chciała się z pewnych powodów spotykać, to powie otwarcie drugiej. A on co? Ładnie słowa dotrzymuje! I zero grzeczności.

Ogólnie jestem rozczarowana swoimi byłymi. Jakoś z żadnym nie jestem w przyjaźni. Albo olewka i zero kontaktu, albo foch ze którejś z stron, albo mnie denerwuje i nie chcę z nim rozmawiać. Wiem, nieładnie, ale to nie moja wina.

I tak smutno...

 

niedziela, 13 czerwca 2010

Dalej pozytywnie. Czasem stresująco, bo sesja, dużo zaliczeń. Ale dużo fajnych ludzi wokół mnie:)

I to, że czuję się ładna, sexy, opalona, że dostaję komplementy jak super wyglądam. Włosy dłuższe i cera ładniejsza. Że słyszę dobrze i mogę aktywnie uczestniczyć w rozmowach i na zajęciach. Czuję się pewniej, lepiej. Super:)

Martwię sie tylko, czy zdążę na Lidki wesele i z kim pójdę. Ale nawet jakbym sama miała iść- na pewno pójdę. Obym tylko w Polsce była.

A tak to ok. Na koniec czerwca się wyprowadzam ze stancji. No i pobędę w domu. Czasem trzeba i się chce.

A i byłam w domu teraz trochę. Pogaduchy z mamą i z młodszą sister, truskawki prosto z krzaczka i świeże powietrze- mmm:)

 

czwartek, 10 czerwca 2010

Śmiesznie dziś było u mnie na stancji, w ogóle ostatnio bywa fajnie. Szczególnie lubię Paulę, a pozostałe - neutralnie. Ale dziś było zabawnie i w ogóle.

Jest tak gorąco, że wyszłam na balkon uczyć się. Rozłożyłam śpiwór, położyłam się i... zasnęłam. Spało mi się super, tylko ręka mi zdrętwiała. Przynajmniej świeże powietrze. Ale wraz duszno...

Nie lubię upałów. Ciężko je znoszę. I niewiadomo w co się ubrać na uczelnię. Najchętniej top i spodenki, bez bielizny. Ale to tak prowokacyjnie na zaliczeniu.

środa, 09 czerwca 2010

..Dziecko spacerowało plażą razem ze swą matką.
W pewnej chwili dziecko zapytało:
Mamo, jak można zatrzymać miłość,
kiedy w końcu uda się ją zdobyć?
Matka zastanowiła się przez chwilę,
potem schyliła się i wzięła dwie garście piasku.
Uniosła obie ręce do góry;
zacisnęła mocno jedną dłoń:
piasek uciekał jej między palcami
i im bardziej ściskała pięść,
tym szybciej wysypywał się piasek.
Druga dłoń była otwarta:
został na niej cały piasek.
Dziecko patrzyło wielkimi ze zdziwienia oczkami,
a potem z uśmiechem odpowiedziało:
- "Teraz już rozumiem!"

"Jeśli coś kochasz puść to wolno...
Jeśli wróci jest Twoje ....
Jeśli nie... Znaczy to, że nigdy Twoje nie było"...

20:49, aniolek_ola , Przeczytane
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 czerwca 2010

Lubię się czuć sexy. Lubię flirty i taniec. I lubię mieć korale na sobie.

12:30, aniolek_ola , Erotycznie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23